sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 25

- A za co ty tak na niego krzyczałeś? - zapytał Zayn.
- Bo wiesz... Ja zarywałem każdą noc, żeby opiekować się córką. Bez przerwy płakała, a on co? A on sobie nic z tego nie robił. Wkurzyłem się i musiałem się na kimś wyżyć.
- No to chyba nieźle na niego nawrzeszczałeś co? - oznajmił Niall.
- Bez przesady... No chociaż może trochę przesadziłem...
- Nie może tylko ostro skoro tak to się skończyło.
- No właśnie. To może zabierzemy go stąd? Jak myślisz Lou? - zapytał Horan.
- Jak tam chcecie. Nie obchodzi mnie już on. - powiedział Tommo.
- I co? Jeszcze może najlepiej niech odejdzie z zespołu bo ty go nie lubisz już? - krzyknął Malik.
- Nic takiego nie powiedziałem. Dobra zabieramy go. Ale do kogo?
- A do ciebie nie można?
- Nie. Nie życzę sobie jego w moim domu.
- Wiesz co Louis? Swojego kumpla z zespołu do domu nie weźmiesz?
- Nie jestem już jego kumplem.
- I widzisz? Przez takie właśnie sytuacje nasz zespół może się rozpaść. Wielkie dzięki Louis.
- Odczepcie się ode mnie! - krzyknął.

Wtedy obudził się Harry. Oczywiście miał strasznego kaca. Strasznie źle się czuł. Bolała go głowa, miał nudności.

- Cco tuu się dzzieje - wybełkotał.
- Kaca masz. Nachlałeś się wczoraj jak dziobak. - powiedział Niall.
- Jaki dziobak gdzie dziobak - krzyczał H.
- Kurde, on się na prawdę ostro napił. - myślał Louis. - taki pijany jak nigdy.
- Aaa ten czego tutaaaj? - powiedział Hazz.
- Martwię się o Ciebie. A poza tym to chłopcy zadzwonili bo zobaczyli ciebie jak śpisz na ławce. - powiedział Louis.
- Ty się martwisz? I to jeszcze o mnie? Louis, ty też się napiłeś?
- Nie, ja nie.
- Idź się prześpij bo głupoty gadasz. I po co tutaj Darcy brałeś! Chcesz żeby się przeziębiła! W ogóle o nią nie dbasz!
- Ja nie dbam? A kto zarywał noce żeby ją uspokoić, a kto nie uciekał z domu?
- Ale zarywać noce to co innego! Ona może dostać zapalenia płuc! Masz tu mój płaszcz i przykryj ją tym! - powiedział podając jego czarny płaszcz Louisowi.

Louis bardzo wzruszył się tym, że Harry w końcu zaczął interesować się córką. Chłopcy również.

- I co? Już zrozumiałeś że źle postąpiłeś Harry? - spytał Zayn.
- Tsa. Źle. To po co on na mnie tak krzyczał. Jezu, powiedzieć nie wystarczyło. Mógł poprosić. - powiedział Harry i zaczął płakać.
- I po co płaczesz? I tak tobie nic to nie da. - powiedział Louis.
- I dobrze że nic nie da. Nie potrzebuje więcej niczego.
- Nawet mnie? I Darcy?
- A co ty taki zainteresowany? Co? - krzyknął H.
- Czyli jednak! Tęsknisz za nami!
- A nawet jeśli to co ciebie to obchodzi!
- No bo my też tęsknimy...
- Ha. Bo uwierzę.
- Nie chcesz wierzyć, to nie. Gdybym się tobą nie interesował, to bym tutaj nie przyjechał.
- Czekaj. Chcesz powiedzieć że oni wiedzą już o wszystkim?!
- Tak wiedzą. Utrzymają to w tajemnicy. Prawda chłopaki?
- No pewnie! Nie masz się czym martwić! - krzyknęli Niall i Zayn.

Harry wstał z ławki ledwo trzymając się na nogach. Podszedł do Louisa i powiedział:

- Kocham cię stary.
- Fajnie.
- Ty mnie nie?!
- No wiesz... Nie wiem gdzie jest pierścionek.
- Na wycieraczce pod domem.
- Wiesz co? Poczekaj chwilę. Muszę pojechać na chwilę do domu. Zostawiam Ci na razie Darcy.
- Dobra jedź.

Niall i Zayn poszli już do domu. Louis pojechał do swojego mieszkania.
Minęło 20 minut. Louis wrócił już z powrotem do parku.
Bardzo się zdenerwował, gdyż w parku nie było Harry'ego.

- Boże, zabije go kiedyś. Gdzie on znowu polazł...- mówił sam do siebie.

Wtedy zaczepił go nieznajomy mężczyzna mówiąc:

- Przepraszam, szuka pan kogoś?
- Tak. Widział może pan chłopaka, kręcone włosy z małym dzieckiem?
- Chyba poszedł w tamtą stronę - powiedział pokazując palcem w lewo.
- Dziękuję. - powiedział Lou. i odszedł w kierunek wyznaczony przez mężczyznę.

Poszedł więc w lewą stronę. Zobaczył tam plac zabaw. Postanowił że pójdzie tam i miał nadzieję że spotka tam Styles'a.

Tak też się stało. Podszedł bliżej placu i zobaczył tam Harry'ego bujającego się z małą Darcy na huśtawce. Nie mógł oderwać wzroku od tego pięknego widoku. Lecz otrząsnął się i podszedł do Hazzy.

- O cześć Louis, wróciłeś nareszcie. - powiedział H.
- Tak. Ale teraz uważaj. Zamknij oczy i nie podglądaj okej?
- No dobra. Ale nie zrobisz mi nic złego prawda?
- No coś ty. Zamykaj oczy.

Harry zamknął oczy. Nie mógł domyśleć się co chce zrobić Louis.
Wtedy Louis wsadził na palec Harry'ego pierścionek. Ten pierścionek który Louis podarował przy oświadczynach.

- Dobrze Harry. Możesz otworzyć oczy.

Harry otworzył oczy. Spojrzał na rękę i się rozpłakał. Wtedy Louis powiedział:

- To jak? Między nami zgoda?
- Louis! Kochanie moje! Mordo ty moja! - krzyknął H. i przytulił się do Louisa.
- Ohh, przestań bo mnie udusisz.
- Sorki. Tak oczywiście że zgoda!

Wtedy Darcy coś powiedziała. Louis nie usłyszał, Harry również.

- Louis! Darcy coś powiedziała!
- Wiem! Słyszałem!
- Darcy powtórzysz co mówiłaś?

Wtedy Darcy jakby już wszystko rozumiała, powiedziała:

- Mama!

Louis i Harry wzruszyli się. Bardzo się wzruszyli.

- Widzisz Harry, ona też za Tobą tęskniła!
- Widzę właśnie. Kocham was.
- My ciebie też - powiedział Louis.