poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 18

* Tydzień później*

Louis i Harry wracają ze szpitala ulubionym parkiem.
- Co ty robisz Harry?! - śmiał się Louis
- Tak za tym tęskniłem - odpowiedział.
- Mój ty kochany... 

- A ty czemu jesteś taki smutny Louis? Przecież wszystko ze mną dobrze, nie powinieneś się cieszyć?
- Ależ cieszę się, bardzo...
- To dlaczego się nie uśmiechasz? - powiedział smutny Harold.
- Już lepiej? - śmiał się Louis.
- O wiele lepiej - odpowiedział H.

Chłopcy wrócili już do domu. Louis zaproponował:

- Harry? A może no wiesz co... zrobimy ...
- Przepraszam Lou, ale na razie nie mogę ... zapomniałeś że dopiero jutro z nogi zdejmują mi szwy?
- A no faktycznie.. Zapomniałem
- No to jakby co to jutro ... Nie zapomnij kupić, wiesz czego... - wybuchł śmiechem Harry.
- Spokojnie nie zapomnę, już jestem przygotowany - zaśmiał się Louis.

* Następnego dnia, godzina 11.33*

Harry'emu zdjęli już szwy.

- I co, bolało? - spytał Louis.
- Na początku troszeczkę, ale potem już z górki.
- No to dobrze. A teraz chodź , wracamy do domu, wiesz po co
- Tak wiem... Chodź kochanie...

Po około 30 minutach byli już w domu.

Przeszli do sypialni.

Wtedy rozpoczęła się gra wstępna.



Minęły 4 godziny. 
Louis jeszcze spał.
Harry się obudził.
Jeszcze nagi poszedł zrobić dla Louisa śniadanie.
Była to jajecznica.

- Kochanie wstawaj! - szepnął Harry.
- Ohh. Która jest godzina? - wybełkotał Lou.
- 12.45, wstawaj!
- Ohh już dobrze.
- Proszę, zrobiłem ci jajecznicę.
- Dzięki. Nie nasypałeś mi chociaż tam jakiś prochów?
- Kochanie nie przesadzaj, już z tego wyrosłem.
- Tak wyrosłeś przez 2 tygodnie, haha- zaśmiał się L.
- Nie śmieszne wiesz?
- Ohh przepraszam...
- Nie zapomniałeś o zabezpieczeniach?
- O kur**.
- CO?!
- Boże...
- Jak mogłeś?! A co jeżeli...
- A co jeżeli co?!
- A co jeżeli będziemy mieli dziecko?!
- I byłbym tatusiem?!
- Tak byłbyś tatusiem!
- A nie chciałbyś mieć córeczki?
- Chciałbym, ale nie w taki sposób!
- Wiesz co? To ja może lepiej pojadę do apteki po test ciążowy co?
- No chyba powinieneś.

* Pół godziny później*

Louis wrócił już z apteki. 
Zastał Harry'ego siedzącego w jadalni.

- No nareszcie jesteś. Dawaj mi tu ten test...






Rozdział 17

Minęły już dobre 4 godziny.
Harry'ego nadal nie wywieźli z operacji.
Do szpitala przyjechał Niall.

- Stary i co z nim? - zapytał Horan.
- Nie wiem, jeszcze chyba nie skończyła się operacja...
- Mam nadzieję że wszystko pójdzie dobrze...
- Ja też..

Minęła kolejna godzina. W końcu na korytarz wychodzi lekarz.

- Doktorze co z nim?
- Cóż... Wszystko poszło dobrze... Myślę że pana przyjaciel będzie mógł chodzić.
- Nie wiem jak panu dziękować! - powiedział Louis.
- Proszę, może pan do niego wejść.

Harry nadal nie odzyskał przytomności...

- Ohh kochany, coś ty narobił...- szepnął i położył dłoń na jego czole.

Wtedy Harry po woli zaczął odzyskiwać przytomność.

- Doktorze! - krzyknął Lou.
- Tak?
- Harry się obudził.
- To bardzo dobrze. Jeżeli pan chce może pan tu jeszcze zostać.
- Dziękuję.

- I widzisz co narobiłeś...- powiedział Louis patrząc mu głęboko w oczy.
- Przepraszam, ja nie chciałem....
- Nikt nie chciał Harry, nikt nie chciał..
- Dlaczego ja jestem tak głupi...
- Nie mów tak... Teraz zobacz wyjrzyj przez okno. Widzisz?
- O matko, to znowu oni...
- Właśnie... Zaraz zaczną wchodzić oknami, jak te zombie...
- Przestań...- zaśmiał się loczek.
- To jak? Między nami, spoko?
- Oczywiście kochanie.
-Kocham cię. - powiedział Harry.
- Ja ciebie też...- odpowiedział Louis.

Harry zaś rozpłakał się a Louis jak to Louis, próbuje go pocieszyć...
Dziękuję ci że jesteś- powiedział Harry.

Rozdział 16

- Harry! Harry! Gdzie jesteś!!!- krzyczał Louis.

Nagle usłyszał dźwięki policyjnych syren. Policja zatrzymała się niedaleko.

- Kurcze coś się stało, lepiej pójdę sprawdzić.

Louis znalazł radiowozy. Stały w ciemnym zaułku.

- Chwila! Tam są dwie osoby...

Louis podszedł do taśmy policyjnej. Zobaczył że leży tam jego pobity chłopak, a obok niego drugi ( również pobity) nastolatek.

- Harry!! Harry!! Coś ty znowu narobił!!! - krzyknął zrozpaczony Louis i próbował przedrzeć się do loczka.

- Przepraszam ale nie może pan tam wejść - oznajmił policjant.

- Dlaczego?! Niech pan mi powie dlaczego!

- Takie są procedury.

Wtedy Louis odszedł na bok i zadzwonił do Liama.

- Li..li...Liam ...

- Co się stało? Dlaczego jest tak głośno?

- Bo jest afera, i zgadnij kto w tym uczestniczył...

- No nie nie wierzę. Justin Bieber tam jest?!

- Jaki Justin ! Harry'ego pobili!

- CO?! Nie żartuj proszę cię bo na żarty nie mam dziś ochoty.

- A myślisz że ja mam?! Boże ile tu karetek, policji wszystkiego! Jak myślisz pobili się nawzajem?

- A ten drugi to kto?

- Jakiś nastolatek.

- Jakoś trudno mi wierzyć, że nastolatek tak pobiłby Harry'ego. Może ktoś na nich napadł?

- Może, nie wiem. Dobra kończę lekarz mnie woła.

Louis w tym momencie podszedł do lekarza.

- Tak panie doktorze?
- A więc pan jest przyjacielem ofiary tak?
- Ofiary?!
- Znaczy się poszkodowanego.
- Tak jestem, czy wyjdzie z tego?
- Wyjść to wyjdzie, ale obawiam się że nie będzie mógł chodzić.
- Jak to?
- Ma uszkodzony rdzeń kręgowy, jeżeli operacja się powiedzie wszystko będzie dobrze, a jeżeli nie to sam pan wie...
- Tak rozumiem... Mógłbym z wami jechać?
- Przepisy tego zabraniają ale dla pana zrobię wyjątek, proszę wsiadać.

Dzielnica Gladstone Gardens, godzina 13.47. Szpital.

- Dobrze zabieramy pana na salę operacyjną. - powiedział lekarz.
- Dobrze.

Wtedy zobaczył płaczącego przed salą Louisa.

- Mógłby pan nas zostawić samych na chwilę? Proszę.
- Dobrze, ale tylko na chwilę.

Louis podszedł do Harry'ego.

- Dlaczego płaczesz? - zapytał Harry.
- To przez ciebie...
- A co ja ci zrobiłem?
- Nie pamiętasz jak chwyciłeś mnie za gardło i groziłeś?
- Co? Nie to na pewno nie prawda.
- Jak nie prawda... I zobacz dobrze mówiłem że ćpałeś!
- Boże tak mi przykro, byłem taki głupi....
- Tak wiem że byłeś głupi.. Teraz zobacz co robią narkotyki!
- Wiem i widzę... po co ja je brałem... - powiedział i się rozpłakał.
- Nie masz czego płakać...
- Mam . Ja wiedziałem...
- Co wiedziałeś?
- Ja wiedziałem że ty mnie za to znienawidzisz
- To nie prawda, kochanie!
- To wszystko prawda!
- Kocham cię nadal! Kochałem i kochać będę!
- Ale na prawdę?
- Na prawdę kotku!
- Obiecujesz?
- Obiecuję.
- Nie zostawisz mnie nigdy?
- Nie zostawię. Słowo.

Wtedy do Harry'ego przyszedł lekarz i zawiózł go na blok operacyjny.

Rozdział 15

- Co go ugryzło? Skąd u niego te nerwy? Przecież to taki spokojny chłopiec... - powiedział Louis.

- J*************** Znowu! - krzyczał Harry.

Louis szybko pobiegł zobaczyć co się dzieje.
Okazało się że to Harry otwierał szufladę, a ona ciągle wypadała.

- Co ty znowu robisz?! - krzyknął rozwścieczony Louis.

- Szufladę naprawiam nie widać?!

- Harry, opowiedz mi, co Ci jest...

- A ciebie to powinno G**** obchodzić Louis wiesz?!

- No widzisz, chyba trochę powinno, skoro jesteśmy parą.

- A może już nie jesteśmy co?!

- Harry o czym ty w ogóle mówisz!

- Co ty myślisz że jestem taki głupi?

- Nie rozumiem...

- Myślisz że nie widziałem jak całowałeś się z nią?!

- Z nią znaczy z kim, Harry!

- Z Eleanor!

- Nie wiem o czym ty w ogóle mówisz!

Wtedy Harry podszedł do Louisa i chwycił go za gardło mówiąc:

- Słuchaj, jeszcze raz mnie okłamiesz a pożałujesz jasne?!

- Harry ty coś brałeś!

- A jeśli nawet, to nie twój interes!

- Zobaczymy... - szepnął L.

Louis zszedł na dół, by zadzwonić do Liama.

- Halo? Liam?

- No hej co chcesz?

- Słuchaj, Harry się chyba czegoś naćpał...

- Co?!

- To co słyszałeś

- Ale że on?

- No właśnie! Posłuchaj, nie słyszałeś najlepszego.

- No mów!

- Mówił że widział jak całowałem się z El!

- Nie gadaj!

- No a to jeszcze lepsze!

- Ale co?

- Jak podszedł, chwycił mnie za gardło i zaczął mi grozić!

- Matko... To straszne.

- I tak wiem że nic by mi nie zrobił...

- A jeśli by zrobił?

- Na pewno nie, dobra kończę już. Cześć.

- No cześć, powodzenia.

Po około 2 godzinach Harry wyszedł z domu.

- Dokąd idziesz? - spytał Louis.

- Tam gdzie ciebie nie ma!

- Dobrze to idź! Powodzenia...- szepnął Louis i spojrzał na Harry'ego.

Loczek wyszedł z domu trzaskając drzwiami.
Louis jak najszybciej pobiegł do sypialni sprawdzić jego szufladę.
Nie zobaczył tam nic podejrzanego.
Lecz pod jego bielizną znalazł woreczek z jakimś proszkiem.

- Wiedziałem że on coś brał! - powiedział. - ciekawe co to jest..O jest jakiś napis!

Louis próbował odczytać napis i w końcu mu się udało.

- Amfetamina. No nie.. Ciekawe ile on musiał tego wziąć.. O nie ona jest niebezpieczna! Może mu się coś stać! Lepiej pójdę go poszukać! - krzyknął i wybiegł z domu.

Rozdział 14

- No i właśnie o to chodzi... - kończył rozmowę z chłopakami Louis.

- Dobra to my już pójdziemy, cześć Lou. - powiedzieli.

- No cześć, cześć do zobaczenia!

Louis krzyknął do swojego chłopaka.

- Kochanie możesz już wyjść!

- Okej!

Harry zszedł już na dół. W tym czasie do domu wszedł Niall.

- Louis, sorry zapomniałem kurtki. O cześć Harry! - krzyknął - zaraz co? Harry?!

W tym czasie H. schował się pod stół.

- Louis? Możesz mi to wszystko jakoś wyjaśnić? - powiedział Horan.

- Ugh.. Dobrze - powiedział Lou.

- No ja myślę.

- Bo...bo...bo... Harry nie miał gdzie przenocować, bo przyjechał z Nowego Yorku i nie miał gdzie spać! - skłamał.

- Na pewno?

- Tak! Dobra Harry wychodź już spod tego stołu, nie wstydź się!

- Ccccześć. - powiedział lekko poddenerwowany loczek.

- Po co się chowałeś? Przecież nie zabilibyśmy ciebie za to, że nie miałeś gdzie się podziać?! Spoko bracie nie ma sprawy!

- Ufff.... Jak tam u was? - spytał Harry.

- A dobrze, a u ciebie?

- Też nie najgorzej.

- Niall idziesz czy nie?! - krzyknął z samochodu Zayn.

- Już idę! - odparł Niall. - No to trzymajcie się, cześć.

- No cześć.

Harry i Louis poszli do jadalni by coś przekąsić.

- Uff. Mało brakowało a by się wydało! - powiedział Louis.

-Na prawdę? No widzisz, nie zauważyłem!

- Dlaczego jesteś taki zdenerwowany?

- Nie jestem zdenerwowany, idę spać. Dobranoc.

- Ale jest dopiero 15.30!

- Powiedziałem dobranoc!

Rozdział 13

- Nie smuć się już tak... Nie ma czego...- szepnął do ucha Hazzy Louis.

- Tak wiem że nie ma czego, ale gdy wtedy powiedzieliśmy, że nie jesteśmy razem, to po prostu chciałem byś podbiegł do mnie i mnie przytulił, tak z całego serduszka...

- Harry, przecież wiesz że nie możemy..

- Co z tego, ja po prostu tak cię kocham...

- Ja ciebie też Harry, ale wiesz...

- Tak wiem, nie wolno nam...

- Właśnie... Uwierz mi. Gdybyśmy mogli, to bym do ciebie tak podbiegł i się przytulił ...

- Wiem, wiem. Kocham cię wiesz?

- Ja ciebie też...

Pocałowali się i poszli razem ogladać horror.

-Aaaaaa! Louis! - krzyknął wystraszony Harry.
- Co się stało kochanie...
- Wystraszyłem się - zaśmiał się.
- Czego? Harry przecież ty nie boisz się niczego! - powiedział Louis i dał mu buziaka w usta.

Do późnej nocy oglądali razem filmy, zasnęli na kanapie.
Obudziło ich trzeszczenie podłogi.

- Louis? Ta podłoga nigdy tak nie trzeszczała. Co się dzieje?
- Nie wiem... Poczekaj sprawdzę.

Louis zszedł na parter by sprawdzić co się dzieje.
Był bardzo zaskoczony.
Byli to: Zayn, Niall i Liam!

- O kurde co będzie...- pomyślał Lou.

- Cześć Louis!- krzyknęli.

- No cześć! Co wy tu robicie?

- A przyszliśmy do ciebie w odwiedziny !

- Nie no okej! Poczekajcie pójdę się ubrać.


- Nie nie, poczekaj poczekaj. Nie widziałeś nigdzie loczka?

- Co? Gdzie? Jakiego loczka? - pytał zakłopotany.

- Harry'ego nie wiesz jakiego. Kto jeszcze u nas ma kręcone włosy? - powiedział Niall.

- Nie wiem, myślałem że ktoś z was zmienił fryzurę - zaśmiał się Lou.

- Wiesz co? Nie denerwuj już nas tylko idź się ubrać.

- Dobrze idę spokojnie.

W tym momencie na parter wszedł Harry.

- No Louis z kim roz....- wystraszył się loczek i nie dokończając zdania uciekł do sypialni by tam się zamknąć na klucz.

- Louis? Kto to był? - spytał Zayn.

- Mnie się wydawało że to Harry! - rzekł Liam.

- No, mi też! - oznajmił Niall.

- Oh. Wydawało wam się, ja tam nikogo nie widziałem i nie słyszałem. Proszę, usiądźcie sobie i poczekajcie na mnie.

- Dobrze. - odparli chłopcy.

Louis wszedł na górne piętro, próbując dobić się do sypialni.

- Harry! Otwórz to ja Louis! - krzyczał cichym tonem.

- Poczekaj chwilę!

- Tylko szybko! To chłopcy! Muszę się ubrać!

- Dobra wchodź!

Louis wszedł do sypialni.

- A co oni tu robią? - zapytał Harry.

- Nie wiem, przyszli w odwiedziny.

- Pytali coś o mnie?

- Pytali, czy nie wiem gdzie jesteś..

- Ale była wtopa, jak tam wyszedłem...

- I to jeszcze jaka! Zawsze cię ratuję, w każdej sytuacji.

- I za to cię kocham...


Rozdział 12

Louis zaczął się niecierpliwić. Postanowił pójść pod salę zabiegową.

- Doktorze mamy krwotok! - krzyknęła pielęgniarka.
- Cholera! 2 mg soli! - krzyknął lekarz.

- Harry... Nie odchodź proszę..- powiedział Louis i przyłożył rękę do szyby- proszę...

*20 minut później*

- Doktorze, wszystko z nim w porządku? - zapytał Lou.
- Tak. Na szczęście udało się nam opanować krwotok. Za chwilę pan Styles będzie mógł wrócić do domu.
- Dziękuję panu.
- Ależ nie ma za co.

*10 minut później*

Harry wyszedł już ze szpitala. Wsiedli z Louisem do samochodu i pojechali z powrotem do swojego domu.
Pół godziny później byli już na miejscu.

- Dlaczego chciałeś to zrobić? - powiedział Louis.
- A dlaczego mnie przed tym powstrzymałeś?
- Bo cię kocham, nie chciałbym cię stracić...
- Kochanie? Musimy iść...- powiedział Harry.
- Gdzie i po co?
- Mamy wywiad dla VEVO LIFT
- Faktycznie... Szkoda że musimy się przed nimi ukrywać...
- Wielka szkoda, wielka..

Godzinę później cały zespół zebrał się w studio.

- Jak tam wasza sytuacja w zespole? - spytała reporterka
- Dobrze, bardzo dobrze. Na razie nie am żadnych napięć. - odpowiedział Niall.
- A jak tamu Ciebie, Harry? Wszystko już dobrze?
- Tak, jak na razie dobrze...- odpowiedział zakłopotany.
- Ostatnio media głoszą o związku Louisa i Harry'ego, nazywają to Larry Stylinson. To prawda? Jesteście razem?
- Nie nie jesteśmy... - odpowiedział Louis i spuścił głowę w dół.
- Jesteśmy bardzo bliskimi przyjaciółmi. - dodał loczek.
- Niall, Liam, Zayn? Jak to oceniacie?
- Nie, oni na 100 % nie są parą. Są po prostu przyjaciółmi, dobrymi przyjaciółmi - powiedzieli.
- Dobrze to byłoby chyba na tyle, dziękuję wam za poświęcony dla mnie czas.
- My też dziękujemy.

Wszyscy wyszli ze studia, tylko nie Louis.

- Gdzie on jest? - pomyślał Harry.- Louis! Louis!
- Idę idę!

Potem wszyscy pojechali do swoich mieszkań.

Louis poszedł zrobić Harry'emu coś do jedzenia.
Wszedł do sypialni i zastał zapłakanego Harry'ego.

-Dlaczego płaczesz? - spytał.
- Czasem po prostu nie mam siły...
- Do czego?
- Do wszystkiego...
- Jak to?
- Czasem nie ma nikogo kto mógłby posiedzieć ze mną i mnie przytulić...
- Przecież masz mnie. - powiedział Lou
- Właśnie mam Ciebie, tylko Ciebie...


Rozdział 11

- Mamo? - powiedział Harry.

- Oooo cześć synku! Co u ciebie? - powiedziała Anne.

- U mnie dobrze. Mamo posłuchaj. Czy... czy ja mam brata?

- Co?! Kto ci takich bzdur naopowiadał!

- Bo przyszedł do mojego domu jakiś mężczyzna i mówił że nazywa się Michael Styles.

- I co?

- I on mówił że jest moim bratem, że jak on był mały to ty go porzuciłaś... Czy to prawda?

- Ugh... Tak synku. To prawda..

- Nie wierzę! Jak mogłaś mi to zrobić! Tyle lat żyłem w kłamstwie! Nienawidzę cię!

- Harry zaczekaj! Daj mi wszystko wyjaśnić! Proszę!

Anne nie zdążyła złożyć wyjaśnień. Harry za szybko się rozłączył.

Zrozpaczony tą wiadomością loczek poszedł do swojego pokoju, wziął nóż.

- Czemu to ja zawsze muszę być ten najgorszy! Dlaczego ja ?!

Podwinął rękaw od koszuli, już przykładał nóż do swojej ręki, lecz w tym momencie do pokoju wszedł Louis.

- Stój! Co ty robisz! - krzyknął.
- A nie widzisz?!
- Przestań! Nie chcę cię stracić!
- I co z tego...

Wtedy Harry'emu nóż wypadł z dłoni prosto na nogę swoim ostrzem.

- Auuuuuuu!!! Louis pomóż!! To boli !!!
- Kochanie co się stało?!
- Nóż wbił mi się w nogę!!!
- Dobrze, chodź zaniosę cię do samochodu i pojedziemy do szpitala, chodź.

Louis zaniósł Harry'ego do samochodu i razem pojechali na izbę przyjęć.

- Proszę zawieźć tego pana na oddział chirurgiczny, będziemy zszywać. - powiedział lekarz.
- A czy to będzie bolało panie doktorze? - powiedział Harry.
- Na początku. Ale damy panu zastrzyk znieczulający.
- No dobrze.
- Przepraszam ale musi pan tu zostać.
- Co? Ale dlaczego.... No dobrze - powiedział Louis.

- Kocham cię. - szepnął Louis.
- Ja ciebie też. - odpowiedział Loczek.

Rozdział 10

* Następnego dnia *

- I jak Louis sprawdzałeś?
- Ale co miałem sprawdzić?
- Czy ten samochód jest.
- Przepraszam, zapomniałem.
- Nic nie szkodzi. Poczekaj, ja pójdę sprawdzę.

Harry po cichu schodzi po schodach obawiając się, że ten ktoś stoi pod jego drzwiami.

I tak się stało.
Harry szybko wbiegł po schodach prosto w ramiona Louisa.

- Louis... Ja się boję... - powiedział Harry.
- Kochanie, czego?
- On tu jest... Stoi pod naszymi drzwiami...
- Kurcze... Poczekaj, pójdę z nim porozmawiać.
- Nie! Idę z tobą!

Louis otworzył drzwi.

- Mogę w czymś pomóc?
- Szukam pana Styles'a.
- Boże co znowu on zrobił... - powiedział Louis.

- Co znowu?- powiedział loczek.
- Nazywam się Michael Styles, jestem twoim bratem!
- Co?! Ja nie miałem brata!
- Miałeś tylko twoja mama mnie porzuciła gdy byłem mały.
- Nie to do niczego nie pasuje. Wie pan co? Niech pan stąd idzie i nigdy tu nie wraca bo zadzwonię na policję!
- Dobrze, żegnaj Harry. Do widzenia.

* Godzinę później*

Harry nadal nie może zrozumieć, że ma brata.

- Harry? Wszystko w porządku? - zapytał Louis.
- Nic nie jest w porządku! Nie wierzę temu facetowi! A co jeśli...
- A co jeśli co Harry?
- A co jeśli on mówił prawdę?
- Nikt tego nie wie Harry, proponuję byś zadzwonił do swojej mamy i to wszystko wyjaśnił.
- I tak też chyba zrobię...

Rozdział 9

Harry wrócił już do domu.
Tam zastał Louisa płaczącego w jego poduszkę.

- Louis. Co się dzieje?- spytał H.
- Bo ty, już mnie nie kochasz...
- Ależ skąd te przypuszczenia...
- Wtedy jak zacząłeś na mnie krzyczeć... To było takie uczucie, jakbyś ze mną zrywał...
- Kochanie... byłem po prostu zdenerwowany! Nadal cię kocham!
- Na prawdę? - wydusił z siebie Louis.
- Na prawdę, kotku!

I poszli razem do łóżka.

Jest godzina 1.30 w nocy. Harry i Louis śpią. Do ich drzwi puka jakiś nieznajomy mężczyzna. Żaden z nich nie otworzył.

- Harry, a może otwórz mu co? - szepnął Louis.
- No weź , a jak to jakiś bandyta?
- W sumie racja, nie wiadomo kto to może być. Przecież oglądałeś wiadomości prawda?
- Prawda prawda. Popuka i pójdzie.
- Właśnie.

Nieznajomy stukał i dzwonił do drzwi jeszcze przez pół godziny.

- Louis?
- Tak?
- Poszedł już?
- Nie wiem. Prawdopodobnie tak.
- To może pójdę sprawdzić?
- Jak chcesz. Pójść z tobą?
- Nie trzeba, poradzę sobie.
- Dobrze, tylko wracaj szybko.

Harry zszedł na dół, aby sprawdzić czy nikogo nie ma.

- Louis! Chodź tu szybko! - krzyknął loczek.
- Co się stało, matko boska!
- Widzisz tamten samochód? - pokazuje H.
- No widzę i co?
- Widziałem ten samochód już nie raz pod naszym domem.
- Hmmmm...
- Ktoś się tu kręci... Ale kto.
- Właśnie...
- A może lepiej zadzwonić na policję?
- Poczekaj, poczekaj. Zobaczymy co będzie jutro.
- Dobrze, ale obiecaj mi, że jakby co to od razu dzwonimy na policję. Obiecujesz?
- Oczywiście, że tak. Oczywiście.

Po tej rozmowie z powrotem wrócili do sypialni.

Rozdział 8

* Dwa dni później*

Harry czuje się już znacznie lepiej. Czeka na wypis ze szpitala.

- Ciekawe co robi Louis. Może zadzwonię do niego.

Dzwonił parę razy, ale ciągle włączała się poczta głosowa.

- A może Niall odbierze?
- Kurcze, nadal sekretarka.- powiedział- Zayn i Liam pewnie też nie odbiorą.
- Kto po mnie przyjedzie... Cóż chyba wrócę sam.

* Pół godziny później*

Harry jest już w domu. Zastał tam pijanego Louisa, Nialla, Zayna i Liama. Na podłodze leżały tylko woreczki z jakimiś prochami.

- Boże co tu się stało?! - krzyknął Harry.
- No jak to co, balanga byłaaa - wybełkotał Louis.
- Louis ty jesteś kompletnie pijany!
- Iiiiii coooo z tegoo
- Wiesz co Louis? Idź ty lepiej spać już, ja pójdę do sypialni.

*Następnego dnia*

Wszyscy oprócz Louisa i Harry'ego porozchodzili się do swoich domów.
Louis już się obudził, Harry również.

- I co? Dobrze się balowało?! - krzyknął Harry.
- Kochanie co ja mam ci powiedzieć.
- Kochanie?! I co to tyle?! Nie żadne przepraszam ale Kochanie nie wiem co mam powiedzieć?!
- Kotku przepraszam!
- Co przepraszam! Komórki macie wyłączone, nie można się z wami skontaktować! A gdyby mi się coś stało!? Pomyśleliście o tym?!
- Nawet tak nie mów misiu...
- Co misiu! Mam was dosyć!
- Kochanie zaczekaj!
- Wiesz gdzie możesz wsadzić to swoje kochanie...

Harry wyszedł z domu trzaskając drzwiami, a Louis zaczął płakać w poduszkę swojego chłopaka.

- Co my narobiliśmy....

Rozdział 7

Louis zadzwonił do Nialla, Zayna i Liama.

- Harry jest w szpitalu...- powiedział Lou.
- Co?! Jak to?! Co mu się stało?!
- Nałykał się jakiś tabletek... Nie wiadomo czy przeżyje.
- Boże.... Zaraz tam będziemy.
- Nie przyjeżdżajcie, i tak tam nie wejdziecie. Chyba że jutro...
- Dobrze, ale o wszystkim masz nas powiadamiać!
- Dobrze, dobrze.

Rozłączyli się.

Louis wrócił już do domu. Od razu położył się na łóżku i zasnął.

* Następnego dnia*

Louis od razu po przebudzeniu pojechał do szpitala.

- Doktorze! Co z nim?- krzyknął Lou.
- Cóż, przykro mi...- powiedział doktor. - Może pan wejść się z nim pożegnać.

Louis z wielkim płaczem wszedł na salę Harry'ego.
Nadal nie mógł uwierzyć w to co się stało.
Zadzwonił po chłopaków, a oni natychmiast przyjechali się z nim pożegnać.
Wszyscy byli zrozpaczeni.
Gdy Liam, Zayn I Niall wyszli z sali, Louis pocałował loczka w policzek mówiąc:
Zawsze będziesz w moim sercu...

Wtedy stało się coś nieprawdopodobnego. Po pocałunku Louisa serce Harry'ego zaczęło bić.
Otworzył oczy.
Louis płakał ze szczęścia.
Zawołał lekarza prowadzącego.
- Doktorze! On żyje!
- Faktycznie ma pan rację!
- Tak się cieszę!

Louis wybiegł na korytarz by zawołać chłopców.

- Chłopcy! Harry żyje!!!
- Co? - powiedział Zayn.
- On żyje!
- Jak ty to zrobiłeś?!- krzyknął ze szczęścia Liam.
- Eeeee... Yyyyyy. Po prostu no ten... Moja łza spadła na jego czoło! - skłamał Louis.
- No bracie! Ty to jesteś uzdrowiciel ! - krzyknął Niall.

Rozweseleni chłopcy poszli na obiad do restauracji i tego dnia nie wrócili już do szpitala.

Rozdział 6

Po 2 godzinach Harry wrócił do domu.

- I co? Wszystko dobrze? - zapytał Louis.
- Tak. Na razie dobrze . Popytali i mogłem wyjść.
- Widzisz? Nie było się czego bać kochanie.
- Kocham cię wiesz Louis?
- Wiem. Ja ciebie też.

Wypili razem lampkę wina i położyli się do łóżka.

*Następnego dnia*

Jest 8.37 rano.

- Wesołych walentynek kochanie! - krzyczy Louis.
Harry nie odpowiada.
- Kochanie? Słyszysz!?
Harry nadal nie zareagował.

Louis przeszedł na stronę Harry'ego.
Zobaczył tylko porozrzucane na podłodze różne tabletki.

- Harry?! Coś ty narobił! - krzyknął.
Rozpłakał się i pobiegł zadzwonić na pogotowie.

* 15 minut później*
Harry jest już w szpitalu.

- Doktorze co z nim?
- Cóż. Zrobiliśmy mu płukanie żołądka, ale nadal nie jest lepiej. Następna doba będzie decydująca.

Tymczasem Louis z płaczem wybiegł ze szpitala

Rozdział 5

- I co? - powiedział loczek.
- Liam powiedział, że wszystko przez nas odwołali.
- Jejku...

Ktoś zadzwonił do drzwi. Louis poszedł otworzyć.

To była policja.

- Dzień dobry. Mogę w czymś pomóc? - zapytał wystraszony Louis.
- Witam. Czy zastałem pana Harry'ego Styles'a?- powiedział policjant.
- Tak za chwilę go zawołam.
- Harry?! Ktoś do ciebie!!

Harry przyszedł pod drzwi.

- Mogę w czymś pomóc? - zapytał H.
- Jest pan aresztowany pod zarzutem zabójstwa pani Stelli Benson. - powiedział policjant.
- Że co? Ja jestem niewinny!
- Opowie pan o tym na komendzie, proszę z nami do radiowozu.
- Dobrze tylko pójdę się ubiorę.

Minęło 20 minut. Harry nadal nie wrócił.

- Może pójdę sprawdzić co tam się dzieje.
- Dobrze. - powiedział policjant.

Louis poszedł na górę sprawdzić co się dzieje.

- Harry? Czemu nie schodzisz? I tak się od tego nie wywiniesz.
- Ale ja jestem niewinny!
- Wiem, że nie jesteś winny. Pojedziesz na komendę, wszystko wyjaśnisz i wrócisz do domu. Będzie dobrze! Na prawdę!
- No dobrze, ale to tylko ze względu na to że cię kocham.
Pocałowali się i zeszli na dół do policjanta.

- Już jest, nie mógł znaleźć spodni - powiedział Lou.
- Będę tęsknić! - szepnął Harry i wszedł z policjantami do radiowozu.

* Na komendzie*

- A więc. Gdzie pan był 11 lutego o godzinie 23.30.
- Szlajałem się po mieście panie komendancie.
- Dobrze. Na jakiej był pan dzielnicy?
- Na Heathrow, niedaleko mojej dzielnicy.
- Dobrze. Czy znał pan Stellę Benson?
- Kiedyś się razem uczyliśmy w jednej klasie, nie widziałem jej od lat.
- Dobrze to na razie tyle . W razie potrzeby skontaktujemy się z panem.
- Dobrze dziękuję. Do widzenia.
- Do zobaczenia.

Rozdział 4

Jest 13 lutego, godz. 12. 45

Harry obudził się jako pierwszy. Swoim pocałunkiem obudził Louisa.

-Cześć kochany, jak się spało? - powiedział H.
- Wyśmienicie. A tobie mój loczku?
- Bardzo dobrze. Wyspałeś się?
- Oczywiście.

Poszli do jadalni i zjedli razem śniadanie. Byli jeszcze półnadzy.

- Louis?- powiedział Styles.
- Tak?
- Który jest dzisiaj?
- 13 lutego? A coś się stało?
- Zapomnieliśmy! Dzisiaj o 9.30 było kręcenie teledysku!
- Czekaj, co ?! O nie chyba wykopią nas z zespołu...
- No to wtopa....

Tomlinson poszedł do pokoju by zadzwonić do Liama.

- Halo? Liam?
- Tak, o co chodzi?! - krzyknął zdenerwowany.
- Czy dzisiaj było kręcenie teledysku?
- Miało być. Ale przez waszą dwójkę wszystko odwołali.
- Tak strasznie nam przykro.
- A tak w ogóle, to widziałeś gdzieś Harry'ego?
- Yyyyy. Nie a coś się stało? - powiedział zakłopotany Louis.
- Nie tak tylko się zapytałem. Dobra kończę już cześć.
- Do zobaczenia.

Rozłączyli się, a Louis wrócił do swojego chłopaka.

Rozdział 3

*jest 10.30*
Harry'ego nie ma nadal. Minęły 3 godziny. Ktoś zadzwonił do drzwi.
To był Niall trzymający H.

- Niall?! Co ty tu robisz?! - krzyknął Lou.
- Przyprowadziłem do Ciebie Harry'ego! - odpowiedział.
- Że co ?! Gdzie on był!
- Leżał na ławce w sąsiedniej dzielnicy.
- Nie wiem jak ci dziękować Niall!
- Spoko. Dobra to ja już spadam, muszę jeszcze załatwić jedną sprawę.
- Okej. Jeszcze raz dzięki.

Minęły kolejne 3 godziny. Harry powoli dochodził do siebie.

- Jak się czujesz kochanie? - spytał Louis.
- Ohhhh... Strasznie boli mnie głowa i ogólnie źle się czuję. - odpowiedział.
- Może zadzwonić po lekarza?
- Nie trzeba.
- Pamiętaj, że zrobię dla ciebie wszystko.
- Nie musisz robić wszystkiego...
- Jak to?
- Louis, tylko mnie kochaj.

Louis wzruszył się do łez.
Poszedł zrobić herbatę dla Harry'ego i położyli się razem do łóżka. Zasnęli.

Rozdział 2

Minęły 2 godziny odkąd Louis zamknął się w łazience.
Harry, nie robił sobie z tego większej różnicy, gdyż był jeszcze pijany.
W końcu Louis wyszedł z łazienki.

- Harry, śpisz? - szepnął Louis.
Harry nie reagował.

- Harry śpisz? - powtórzył już głośniejszym tonem. - Hmm.. Pewnie zasnął. - powiedział i wyszedł po cichu z mieszkania.

Minęły 3 godziny. 
Louis wrócił już do domu.
Harry spał nadal.

- Po co będę go budził? Położę się w salonie. - pomyślał Louis.

*godz. 3.30 nad ranem*

Louis obudził się, gdyż zachciało mu się pić. Poszedł do kuchni. Przy okazji zajrzał do Harry'ego.
Był bardzo zaskoczony, gdyż go tam nie zastał.

- Gdzie on może być?!

Czy to możliwe że poszedł na miasto?!
A może jest w łazience?
Sprawdzę - powiedział zdenerwowany zniknięciem Harry'ego.

Tam też go nie ma. Boże a jak jemu coś się stało? Co ja wtedy zrobię...-powiedział.




Rozdział 1

-Louis? Ty wyjdziesz w końcu z tego łóżka? Mamy zaraz próbę ! - krzyknął poddenerwowany Harry.
- Idę, już idę! -odpowiedział Lou.
- Co chcesz na śniadanie kochany?
- Harry, nie chcę śniadania. Chcę byś był tylko przy mnie .

A więc para ubrała się i poszła do studia. Niestety, tam musieli się już rozstać.
Harry stał na jednym końcu, a Louis na drugim.
Spoglądali na siebie niewinnym wzrokiem, od początku aż do końca.
W końcu wyszli ze studia, ale Lou musiał zostać i pogadać z producentem.
Harry wyszedł zaś przed studio z Zaynem.

-Coś ty taki w tego Louisa zapatrzony, co? - zapytał Malik.
- No jaki? Normalny. Czyż nie można spojrzeć od czasu, do czasu na przyjaciela? - odpowiedział lekko zdenerwowany Styles.
- Przecież ja się tylko zapytałem, nie musisz od razu na mnie krzyczeć.
- Przepraszam. - powiedział H. i odszedł ze spuszczoną głową.

* godzinę później*

Harry wrócił już do domu, lecz przed tym szlajał się po wszystkich knajpach.
Był już lekko pijany.
Louisa nie było.
Harry wkurzył się i poszedł spać.

*następnego dnia*

- I gdzieś ty był! - krzyknął Harry.
- Nie ważne... - odpowiedział bardzo smutny Louis.
- Czekałem na Ciebie tyle czasu! Mogłeś zadzwonić! Albo chociaż napisać sms'a!
- Przepraszam...- odpowiedział Louis i poszedł zamknąć się w łazience.


Prolog

Louis Tomlinson.

Harry Styles.

Dwójka chłopców.

Lecz
ukrywają coś przed swoimi przyjaciółmi z zespołu.
Czy ten sekret wpłynie na sytuację w zespole?
Czy to będzie koniec tego zespołu?

Chcesz się dowiedzieć więcej?
Zapraszam na mój nowy blog :)