wtorek, 30 grudnia 2014

Część 2, prolog

Louis i Harry już bardzo długo ukrywają swój związek.
Jak długo będzie to jeszcze trwało?
Czy ich córka urodzi się zdrowa?
Jak będą zachowywali się rodzice córeczki?
Czy wszystko pójdzie po ich myśli?

O tych wydarzeniach będzie mówiła wam druga część tego fanfiction.

Rozdział 22

Jest 18 Września . Został jeden miesiąc do terminu porodu.

- Kochanie? Może pójdziemy kupimy meble dla córeczki co? - powiedział Harry.
- To chodź pojedziemy i kupimy jakieś łóżeczko, i mebelki co?
- Tak chodźmy.

Jest godzina 13.45. Chłopcy są w sklepie meblowym.

- Kochanie a może kupimy to łóżeczko? - spytał Lou pokazując na różową kołyskę.
- Tak! Jest świetna!
- O zobacz jaka piękna szafeczka!
- O rzeczywiście, bierzemy!
- To może na razie tyle co?
- Wiesz co? Jeszcze musimy pojechać i kupić farbę do pomalowania pokoju, jakieś maskotki i ubranka!
- Faktycznie! Ty zawsze o wszystkim pamiętasz!

Chłopcy poszli zapłacić i pojechali po potrzebne rzeczy.
Jest godzina 17.00. Chłopcy wrócili już do domu.

- Louis? To ja pójdę do pokoju małej okej?
- Okej! Tylko się nie przemęczaj!
- Dobrze dobrze.

Harry wszedł na górę a Louis zrobił małe przemeblowanie salonu. Gdy skończył poszedł sprawdzić co u swojego wybranka.
Gdy wszedł do pomieszczenia gdzie był Harry bardzo się zdenerwował, gdyż Harry siedział na samym czubku drabiny.

- Harry! Złaź stamtąd natychmiast! - krzyknął Louis.
- Nie haha - zaśmiał się Harry,
- Zejdź bo po ciebie wejdę!
- To wchodź Louis proszę bardzo!!
- No Harry proszę cię nie rób scen...
- No ale ja nie mogę zejść!
- A to niby dlaczego?
- Bo ja się boję...
- Dobrze poczekaj wejdę po ciebie.

Louis wchodził po drabinie, a ta zaczęła się chwiać. Obaj chłopcy się bardzo wystraszyli. Wtedy drabina zaczęła padać. 
Harry zeskoczył z drabiny, Louis się bał. 
Wtedy drabina upadła.
Na szczęście Harry złapał Louisa razem z drabiną i nic nikomu się nie stało.

- Kochanie żyjesz?! - krzyknął Harry.
- Ja tak, a ty?
- Wiesz, trochę zaczyna się być mi......... - powiedział Harry i nie dokończając zdania stracił przytomność.

Louis natychmiast zadzwonił po pogotowie.
Po paru minutach karetka  była już na miejscu.

- Panie doktorze? Co z nim? I co z dzieckiem? - zaniepokoił się Louis.
- Cóż... Wyjdzie z tego. Nie wiem zaś co z dzieckiem. Na razie wygląda to dobrze, aczkolwiek nie wiem co będzie potem. Obawiam się, że będziemy musieli wykonać cesarskie cięcie.
- O boże..
- Spokojnie, to nic strasznego.
- Doktorze mogę z nim jechać?
- A jest pan kimś z jego rodziny>
- W zasadzie to tak...
- No to proszę wsiadać.

Minęło 20 minut. Karetka dojechała już do szpitala. Harry leży na sali. Nadal nie wiadomo co z dzieckiem.

Rozdział 21

Louis i Harry wrócili już do domu. Jest godzina 13.30. Harry od razu poszedł do sypialni by się położyć. Louis zaś wyszedł do sklepu aby kupić coś do jedzenia. Na zakupach spotkał Nialla.

- Cześć stary! - krzyknął Niall.
- O! Siema! Co u ciebie!
- A u mnie wszystko po staremu, a u ciebie?
- Nooo - wahał się Lou. - U mnie też!
- A co ty tyle tego napakowałeś, jakby tam ze dwie osoby u ciebie były!
- Eeee... Będzie na później!
- Aha, no chyba że !
- No dobra, to ja idę, śpieszę się, cześć.
- No dobra, cześć.

Jest godzina 14.00. Louis wrócił już do domu. Od razu poszedł do Harry'ego sprawdzić, czy wszystko z nim okej.
Wtedy czekała na niego niespodzianka.
- Harry! Obudź się! - krzyczał Louis.
- Co, gdzie, jak, kiedy... - wybełkotał H.
- Obiad będzie!
- Okej to już wstaję!
- Tylko uważaj!
- Dobrze, dobrze uważam.

Dwie minuty później Harry był już w jadalni.

- Smakuje ci kochanie? - spytał Lou.
- Oczywiście. Louis? A pomyślałeś o tym jak powiedzieć chłopakom że jesteśmy razem, i będziemy małżeństwem?
- Tak, pomyślałem już o tym.
- I co zrobimy?
- Zrobimy tajny ślub.
- Tajny?!
- Tak. To będzie taki urzędowy ślub.
- Urzędowy?!
- Tak, w urzędzie stanu cywilnego.
- I myślisz, że to się uda?
- Musi kochanie, musi.

Jest 23 lipca, godzina 13.43. Zespół udziela wywiadu z okazji 2 urodzin One Direction.

- Harry, słyszałam że gdy wróciłeś z NY nie miałeś się gdzie zatrzymać, więc przyjechałeś do Louisa, to prawda? - spytała reporterka.
- Tak to prawda - odpowiedział Hazz.
- Mam nadzieję że do niczego nie doszło prawda?
- Nie - zaśmiał się Harry spoglądając na Louisa.

Minęło około 30 minut od rozpoczęcia wywiadu. Wtedy Harry poczuł straszny ból brzucha.

- Auuuuaaa! - krzyknął łapiąc się za brzuch.

Louis nie wiedział co robić, czy podbiec do niego i mu pomóc, czy po prostu siedzieć. Wtedy powiedział:

- Harry?! Coś się stało?!
- Louis pomóż!!! To tak cholernie boli!!! Auuuuuuaa!!
- Co robić, co robić! - szeptał sam do siebie.
- Louis zawieź mnie do szpitala proszę!!!
- Dobrze chodź kochanie - powiedział Louis.
- Powiedziałeś kochanie?! - krzyknął Zayn.
- Yyyyy Nie! Przesłyszałeś się! Chodź Harry. - powiedział zdenerwowany Louis.

Louis i Harry wyszli przed studio. Harry'ego nadal bolało, ale gdy Louis był przy nim od razu ból uchodził.

- Oddychaj Harry oddychaj - mówił Louis.
- Dobrze już mi lepiej, muszę zaczerpnąć świeżego powietrza... Tylko bądź przy mnie Louis...
- Będę... Obiecuję...Dobrze już się czujesz?
- Tak, dobrze możemy już wracać
- Na pewno?
- Tak chodźmy.

Harry nadal ledwo trzymał się na nogach ale czuł się już lepiej.

- Louis usiądziesz koło mnie?
- Tak kochanie, usiądę...

* 2 minuty później*

Louis i Harry są już z powrotem w studio.

- Harry? Dobrze już się czujesz? - spytała reporterka
- T..t...tak dobrze... - powiedział loczek.

Na szczęście to był już koniec wywiadu. Louis i Harry chcieli już jechać do siebie lecz zatrzymał ich Zayn mówiąc:

- Eee chłopaki! To może skoczymy na piwo co?
- Chcielibyśmy ale nie możemy..
- No chodźcie będzie fajnie!
- Ale Harry nie może pić!
- Dlaczego?
- Bo... on jest chory! Lekarz zabronił mu pić jakikolwiek alkohol!
- O boże... A co mu jest?
- Nie wiem jeszcze nam nie powiedzieli...
- No dobra to trzymajcie się! Cześć!
- Cześć! - powiedział loczek razem z Lou.
- Louis ale ty możesz iść!
- Naprawdę ? Mogę?
- Tak spoko idź! Poradzę sobie!
- Dzięki! Kocham Cię !
- Ja ciebie też, no to idź krzycz do Zayn'a.

Wtedy Louis pobiegł by dogonić przyjaciela, a Harry wrócił do domu.


Rozdział 20

- Jejku, Louis, nie wiem co powiedzieć... - odparł loczek.
- Znaczy, że nie przyjmujesz oświadczyn?
- Tego nie powiedziałem...
- Czyli się zgadzasz!
- Tego też nie powiedziałem...
- No to jak?!
- Wiesz co? Daj mi czas do jutra...A teraz proszę, to dla ciebie. - powiedział Harry podając Louisowi naszyjnik z napisem " I love You".
- Czy to prawdziwe srebro?!
- Tak, mam nadzieję że ci się podoba...
- Kochanie! Jest przepiękny!
- To dobrze...

Louis bardzo ucieszył się z prezentu od H. , lecz nie ukrywał też że jest smutny.

- A co jeżeli on nie przyjmie tych oświadczyn... Co wtedy będzie... - pomyślał L.

- Przyjąć te oświadczyny, czy nie.. - rozmyślał Hazz. - gdy ich nie przyjmę, złamię mu serce...

- Louis! Podjąłem już decyzję! - krzyknął.
- Tak szybko?!
- Tak zdecydowałem, że...
- Że co?!
- Że zgadzam się.
- Zgadzasz się!
- Tak!
- Kocham cię!
- Ja ciebie też!!

Louis i Harry bardzo się ucieszyli wiedząc, że już niedługo będą małżeństwem. Podbiegli do siebie, przytulili się i mówili sobie jak bardzo się kochają.
- Będziesz najlepszym tatą na świecie - powiedział Hazz.
- A ty najlepszą "mamusią" - zaśmiał się Louis.


*3 miesiące później*

- Harry? Nie masz dzisiaj wizyty kontrolnej? - spytał Louis.
- Mam, mam ale to dopiero o 11.30.
- Harry? Ale jest już 11.15!
- Co?! Tak szybko ten czas zleciał?!
- Właśnie! Ubieraj się i pojedziemy razem!
- Dobrze poczekaj minutkę.
- Okej, czekam.

10 minut później Louis i Harry byli już w szpitalu. 

- Proszę może pan z nami wejść - powiedział lekarz do Tomlinsona. - widzi pan? To pana córeczka - mówi lekarz pokazując na aparat do USG.
- Mam córkę, nie wierzę...- mówił sam do siebie Lou.
- Gratuluję. - powiedział lekarz - a teraz proszę, mogą już państwo iść.
- Chodź kochanie - powiedział H. spoglądając na Louisa.


Rozdział 19

Minęło już dobre 20 minut odkąd Harry poszedł zrobić test, lecz nadal nie wyszedł z łazienki. Louis zaczął się już niepokoić i postanowił pójść do H.

- Harry? I jak tam? - zapytał.
- Odczep się ode mnie! - krzyknął loczek.
- Jaki wynik?!
- To zgadnij sobie sam!

Louis nie mógł się pogodzić z tym, że będzie tatusiem. Lecz podejrzewał, że Harry, nie jest zbyt zadowolony.

- Kochanie nie cieszysz się? - zapytał Lou.
- A nie słyszysz?! Co my teraz powiemy chłopakom z zespołu?!
- Faktycznie...
- Właśnie! Pomyślałeś o tym?!
- No nie pomyślałem, przepraszam....
- A jak będzie na koncertach?!
- Przestań mnie już za wszystko obwiniać! - krzyknął Louis i trzaskając drzwiami wyszedł z domu.

Harry'ego nie obchodził już Louis. Lecz po pewnym czasie zrozumiał, że gdyby to on zapomniał o zabezpieczeniach, to Louis na pewno by go nie obwiniał.

- W sumie po co ja na niego tak krzyczałem... - powiedział sam do siebie Harry. - po co...

Po około 3 godzinach Louis wrócił już do domu. Czekała tam na niego miła niespodzianka.

- Ha...Ha...Harry?! - krzyknął Tommo.
- Louis...
- O jejku co się stało?
- Ja przepraszam że tak na ciebie krzyczałem.. Ja cię za wszystko przepraszam...
- Kochanie za co mnie przepraszasz, każdy ma swoje humorki, nawet gdybym ja na ciebie krzyczał to i tak bym cię kochał...
- Na prawdę?
- Na prawdę! A teraz kolejne pytanie. Co tu robią te świece, tyle jedzenia. Impreza jakaś będzie?
- W zasadzie... to tak. Ale to impreza dla dwóch osób.
- Harry, po co ty to przygotowywałeś, nie możesz się przemęczać! - krzyknął Lou.
- Dla ciebie zrobiłbym wszystko...

15 minut później chłopcy zasiedli już przy stole. Kolacja się rozpoczęła. Zapalili świece, i pogasili wszystkie światła.

- Kochanie przepyszna ta kolacja - powiedział Louis.
- Dziękuję . Widzę że ci smakuje?
- Oczywiście że tak.
- Poczekaj na mnie chwileczkę muszę pójść na chwilę do sypialni.
- Dobrze, czekam.

Louis w tym czasie wyjął z kieszeni swój prezent, Harry również miał coś dla niego.

Pięć minut później Harry wrócił już z sypialni.

- Wróciłem. Posłuchaj, muszę ci coś powiedzieć - powiedział zdenerwowany Harry.
- Nie ja pierwszy .
- Dobrze mów.
- Kochanie, jesteśmy już ze sobą tyle czasu, będziemy mieli dziecko i mam do ciebie prośbę... czy...czy...
- Czy co?!
- Czy wyjdziesz za mnie? - zapytał Louis.