poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział 26

Louis, Harry i Darcy wrócili już do domu. Harry jest bardzo szczęśliwy, że pogodził się z Louisem.
Darcy była już śpiąca, więc chłopcy postanowili RAZEM położyć ją do łóżka, a oni sami poszli na dół do salonu by obejrzeć film.
Był to film o nastoletniej dziewczynie, która zakochuje się w koledze z klasy. Jednak on tego nie odwzajemnia. W końcu kiedyś tam są już razem a dziewczyna choruje. Ma raka. Kiedy są już dorośli dziewczyna zostaje siatkarką, chłopiec nie pracuje. Wtedy na pewnym meczu dziewczyna prawie umiera, karetka zawozi ją do szpitala, ale nie mają odpowiedniego leku by jej pomóc, jest on dostępny tylko w Gdańsku. Mężczyzna postanawia jak najszybciej jechać do tego miasta, by tylko móc uratować dziewczynę. Niestety gdy wraca z powrotem do szpitala, jest już za późno i dziewczyna umiera.
Chłopcy bardzo wzruszyli się na tym filmie, szczególnie Harry. Strasznie płakał. Kiedy film się skończył łzy nadal leciały z oczu.
A Louis? Louis jak to Louis. Zawsze wesoły, uronił parę łez i zaczął rozweselać Styles'a swoimi głupimi minami.
Jednak Harry'ego na prawdę wzruszył ten film. Nie mógł się pogodzić z tym, że ta dziewczyna umarła, a jej chłopak zrobiłby dla niej wszystko tylko po to, by ją uratować.

- Harry, to tylko film, po co płaczesz - powiedział Lou.
- Ale ja nie wierzę, nadal nie wierzę, że oni nie uratowali tej dziewczyny. Czemu i z jakiego powodu...- powiedział i zaczął płakać jeszcze bardziej.
- Słuchaj - powiedział L. kładąc jego prawą dłoń, na prawym ramieniu H. - przestań płakać, okej? A jak już ci przejdzie to pójdź lepiej sprawdź co u Darcy, bo dawno u niej nie byliśmy.

Harry nie przestawał płakać, ale mimo tego poszedł do córki. Nie było tam nic co mogło go zaniepokoić. Darcy grzecznie spała.
Louis w tym samym czasie poszedł do garażu, grzebał coś przy samochodzie.

- Louis? Nie za późno? - spytał H.
- Ale na co?
- No na to żebyś grzebał przy samochodzie.
- No ale jak mamy jutro jechać do LA no to chyba wypadałoby naprawić samochód co?
- Co?! To my jutro jedziemy do LA?
- No tak, a jak inaczej spotkamy się z producentem do teledysku, przecież jutro kręcimy pierwsze scenki, zapomniałeś ?
- Jutro kręcimy?! Ale co z dzieckiem! Nie spakowaliśmy się!
- Spokojnie. Spakowałem Cię i Darcy już wczoraj. A wiesz co z nią?
- Nie co?
- Będzie grała główną rolę!
- No co ty?
- No na prawdę! A wiesz co? Idź ty lepiej do domu, jest - 5 stopni a ty w samej koszuli! Idź do domu bo zachorujesz.
- Dobra idę, ale nie siedź tu długo.

Harry, jak już obiecał Louisowi poszedł z powrotem do domu.
Wszedł do sypialni, usiadł na łóżko, i rozmyślał nad różnymi rzeczami. To o tym filmie, to o swojej córce, która jest jeszcze taka mała a już wystąpi w teledysku i o wielu innych różnych rzeczach.

Minęło około 30 minut. Louis po długim pobycie w garażu wrócił już do mieszkania. Szukał Hazzę po całym domu. Sypialnię oczywiście zostawił na koniec. Na szczęście H. nadal był w sypialni.
Louis nie mógł się domyślić, nad czym tak rozmyśla jego już prawie mąż.

- A ty nad czym tak dumasz? - spytał zaciekawiony.
- A ja? - otrząsnął się Harry.
- A nad niczym, tak po prostu się zawiesiłem. A tak w ogóle, to która jest godzina?
- Ummm... W pół do 23.
- O matko, a o której my jutro wyjeżdżamy?
- Wiesz co, nie naprawiłem samochodu... Więc... Chłopcy załatwili nam bilety i lecimy samolotem.
- Samolotem?! Ja nigdy nie leciałem samolotem!
- No to teraz będziesz! - zaśmiał się L.
- Haha. Bardzo śmieszne. Wiesz ile teraz jest tych katastrof samolotowych?!
- Wiem, ale u nas nic takiego nie będzie. Słowo daję.
- No to módl się. A ja idę spać, bo się nie wyśpię.
- Halo halo, a kto do Darcy będzie wstawał w nocy?
- Zaczynasz? Będziemy na zmianę, dobra?
- Dobra, a ty już lepiej idź spać bo się nie wyśpisz.

Harry poszedł do łóżka. Nie dał rady zasnąć, gdyż jutro pierwszy raz będzie leciał samolotem. Nie ukrywał też że się boi.

- A co jeśli nam przytrafi się to nieszczęście... - myślał płacząc równocześnie - nie. nic takiego nie będzie.

Po około 1 godzinie Louis przyszedł do sypialni. Harry już spał. Z tego powodu że nie chciał go budzić, poszedł spać do pokoju Darcy.

- A tam. Niech pośpi sobie. Jak będę w pokoju Darcy, to nie będę musiał iść w nocy, specjalnie do niej. - mówił sam do siebie.

Poleżał parę minut i zasnął.

Jest już ranek. Louis obudził się bardzo wcześnie. Harry jeszcze spał, więc Lou poszedł go obudzić.
Harry zszedł z łóżka, poszedł po Darcy i wyszli razem na krótki spacer. Louis w tym samym czasie zrobił coś do jedzenia na podróż.

* Pół godziny później*

Chłopcy wraz z córką są już na lotnisku. Przeszli już kontrolę pasażerską i wsiadają do samolotu. Usiedli przy samiutkim wyjściu. Wszyscy obok siebie. Harry był strasznie podekscytowany, że pierwszy raz leci samolotem. Wtedy samolot wystartował.
Harry chwycił Louisa za dłoń mówiąc :

- Louis, ja nie chcę. Boję się.
- Nie ma czego, na prawdę. - odpowiedział Lou.