wtorek, 30 grudnia 2014

Część 2, prolog

Louis i Harry już bardzo długo ukrywają swój związek.
Jak długo będzie to jeszcze trwało?
Czy ich córka urodzi się zdrowa?
Jak będą zachowywali się rodzice córeczki?
Czy wszystko pójdzie po ich myśli?

O tych wydarzeniach będzie mówiła wam druga część tego fanfiction.

Rozdział 22

Jest 18 Września . Został jeden miesiąc do terminu porodu.

- Kochanie? Może pójdziemy kupimy meble dla córeczki co? - powiedział Harry.
- To chodź pojedziemy i kupimy jakieś łóżeczko, i mebelki co?
- Tak chodźmy.

Jest godzina 13.45. Chłopcy są w sklepie meblowym.

- Kochanie a może kupimy to łóżeczko? - spytał Lou pokazując na różową kołyskę.
- Tak! Jest świetna!
- O zobacz jaka piękna szafeczka!
- O rzeczywiście, bierzemy!
- To może na razie tyle co?
- Wiesz co? Jeszcze musimy pojechać i kupić farbę do pomalowania pokoju, jakieś maskotki i ubranka!
- Faktycznie! Ty zawsze o wszystkim pamiętasz!

Chłopcy poszli zapłacić i pojechali po potrzebne rzeczy.
Jest godzina 17.00. Chłopcy wrócili już do domu.

- Louis? To ja pójdę do pokoju małej okej?
- Okej! Tylko się nie przemęczaj!
- Dobrze dobrze.

Harry wszedł na górę a Louis zrobił małe przemeblowanie salonu. Gdy skończył poszedł sprawdzić co u swojego wybranka.
Gdy wszedł do pomieszczenia gdzie był Harry bardzo się zdenerwował, gdyż Harry siedział na samym czubku drabiny.

- Harry! Złaź stamtąd natychmiast! - krzyknął Louis.
- Nie haha - zaśmiał się Harry,
- Zejdź bo po ciebie wejdę!
- To wchodź Louis proszę bardzo!!
- No Harry proszę cię nie rób scen...
- No ale ja nie mogę zejść!
- A to niby dlaczego?
- Bo ja się boję...
- Dobrze poczekaj wejdę po ciebie.

Louis wchodził po drabinie, a ta zaczęła się chwiać. Obaj chłopcy się bardzo wystraszyli. Wtedy drabina zaczęła padać. 
Harry zeskoczył z drabiny, Louis się bał. 
Wtedy drabina upadła.
Na szczęście Harry złapał Louisa razem z drabiną i nic nikomu się nie stało.

- Kochanie żyjesz?! - krzyknął Harry.
- Ja tak, a ty?
- Wiesz, trochę zaczyna się być mi......... - powiedział Harry i nie dokończając zdania stracił przytomność.

Louis natychmiast zadzwonił po pogotowie.
Po paru minutach karetka  była już na miejscu.

- Panie doktorze? Co z nim? I co z dzieckiem? - zaniepokoił się Louis.
- Cóż... Wyjdzie z tego. Nie wiem zaś co z dzieckiem. Na razie wygląda to dobrze, aczkolwiek nie wiem co będzie potem. Obawiam się, że będziemy musieli wykonać cesarskie cięcie.
- O boże..
- Spokojnie, to nic strasznego.
- Doktorze mogę z nim jechać?
- A jest pan kimś z jego rodziny>
- W zasadzie to tak...
- No to proszę wsiadać.

Minęło 20 minut. Karetka dojechała już do szpitala. Harry leży na sali. Nadal nie wiadomo co z dzieckiem.

Rozdział 21

Louis i Harry wrócili już do domu. Jest godzina 13.30. Harry od razu poszedł do sypialni by się położyć. Louis zaś wyszedł do sklepu aby kupić coś do jedzenia. Na zakupach spotkał Nialla.

- Cześć stary! - krzyknął Niall.
- O! Siema! Co u ciebie!
- A u mnie wszystko po staremu, a u ciebie?
- Nooo - wahał się Lou. - U mnie też!
- A co ty tyle tego napakowałeś, jakby tam ze dwie osoby u ciebie były!
- Eeee... Będzie na później!
- Aha, no chyba że !
- No dobra, to ja idę, śpieszę się, cześć.
- No dobra, cześć.

Jest godzina 14.00. Louis wrócił już do domu. Od razu poszedł do Harry'ego sprawdzić, czy wszystko z nim okej.
Wtedy czekała na niego niespodzianka.
- Harry! Obudź się! - krzyczał Louis.
- Co, gdzie, jak, kiedy... - wybełkotał H.
- Obiad będzie!
- Okej to już wstaję!
- Tylko uważaj!
- Dobrze, dobrze uważam.

Dwie minuty później Harry był już w jadalni.

- Smakuje ci kochanie? - spytał Lou.
- Oczywiście. Louis? A pomyślałeś o tym jak powiedzieć chłopakom że jesteśmy razem, i będziemy małżeństwem?
- Tak, pomyślałem już o tym.
- I co zrobimy?
- Zrobimy tajny ślub.
- Tajny?!
- Tak. To będzie taki urzędowy ślub.
- Urzędowy?!
- Tak, w urzędzie stanu cywilnego.
- I myślisz, że to się uda?
- Musi kochanie, musi.

Jest 23 lipca, godzina 13.43. Zespół udziela wywiadu z okazji 2 urodzin One Direction.

- Harry, słyszałam że gdy wróciłeś z NY nie miałeś się gdzie zatrzymać, więc przyjechałeś do Louisa, to prawda? - spytała reporterka.
- Tak to prawda - odpowiedział Hazz.
- Mam nadzieję że do niczego nie doszło prawda?
- Nie - zaśmiał się Harry spoglądając na Louisa.

Minęło około 30 minut od rozpoczęcia wywiadu. Wtedy Harry poczuł straszny ból brzucha.

- Auuuuaaa! - krzyknął łapiąc się za brzuch.

Louis nie wiedział co robić, czy podbiec do niego i mu pomóc, czy po prostu siedzieć. Wtedy powiedział:

- Harry?! Coś się stało?!
- Louis pomóż!!! To tak cholernie boli!!! Auuuuuuaa!!
- Co robić, co robić! - szeptał sam do siebie.
- Louis zawieź mnie do szpitala proszę!!!
- Dobrze chodź kochanie - powiedział Louis.
- Powiedziałeś kochanie?! - krzyknął Zayn.
- Yyyyy Nie! Przesłyszałeś się! Chodź Harry. - powiedział zdenerwowany Louis.

Louis i Harry wyszli przed studio. Harry'ego nadal bolało, ale gdy Louis był przy nim od razu ból uchodził.

- Oddychaj Harry oddychaj - mówił Louis.
- Dobrze już mi lepiej, muszę zaczerpnąć świeżego powietrza... Tylko bądź przy mnie Louis...
- Będę... Obiecuję...Dobrze już się czujesz?
- Tak, dobrze możemy już wracać
- Na pewno?
- Tak chodźmy.

Harry nadal ledwo trzymał się na nogach ale czuł się już lepiej.

- Louis usiądziesz koło mnie?
- Tak kochanie, usiądę...

* 2 minuty później*

Louis i Harry są już z powrotem w studio.

- Harry? Dobrze już się czujesz? - spytała reporterka
- T..t...tak dobrze... - powiedział loczek.

Na szczęście to był już koniec wywiadu. Louis i Harry chcieli już jechać do siebie lecz zatrzymał ich Zayn mówiąc:

- Eee chłopaki! To może skoczymy na piwo co?
- Chcielibyśmy ale nie możemy..
- No chodźcie będzie fajnie!
- Ale Harry nie może pić!
- Dlaczego?
- Bo... on jest chory! Lekarz zabronił mu pić jakikolwiek alkohol!
- O boże... A co mu jest?
- Nie wiem jeszcze nam nie powiedzieli...
- No dobra to trzymajcie się! Cześć!
- Cześć! - powiedział loczek razem z Lou.
- Louis ale ty możesz iść!
- Naprawdę ? Mogę?
- Tak spoko idź! Poradzę sobie!
- Dzięki! Kocham Cię !
- Ja ciebie też, no to idź krzycz do Zayn'a.

Wtedy Louis pobiegł by dogonić przyjaciela, a Harry wrócił do domu.


Rozdział 20

- Jejku, Louis, nie wiem co powiedzieć... - odparł loczek.
- Znaczy, że nie przyjmujesz oświadczyn?
- Tego nie powiedziałem...
- Czyli się zgadzasz!
- Tego też nie powiedziałem...
- No to jak?!
- Wiesz co? Daj mi czas do jutra...A teraz proszę, to dla ciebie. - powiedział Harry podając Louisowi naszyjnik z napisem " I love You".
- Czy to prawdziwe srebro?!
- Tak, mam nadzieję że ci się podoba...
- Kochanie! Jest przepiękny!
- To dobrze...

Louis bardzo ucieszył się z prezentu od H. , lecz nie ukrywał też że jest smutny.

- A co jeżeli on nie przyjmie tych oświadczyn... Co wtedy będzie... - pomyślał L.

- Przyjąć te oświadczyny, czy nie.. - rozmyślał Hazz. - gdy ich nie przyjmę, złamię mu serce...

- Louis! Podjąłem już decyzję! - krzyknął.
- Tak szybko?!
- Tak zdecydowałem, że...
- Że co?!
- Że zgadzam się.
- Zgadzasz się!
- Tak!
- Kocham cię!
- Ja ciebie też!!

Louis i Harry bardzo się ucieszyli wiedząc, że już niedługo będą małżeństwem. Podbiegli do siebie, przytulili się i mówili sobie jak bardzo się kochają.
- Będziesz najlepszym tatą na świecie - powiedział Hazz.
- A ty najlepszą "mamusią" - zaśmiał się Louis.


*3 miesiące później*

- Harry? Nie masz dzisiaj wizyty kontrolnej? - spytał Louis.
- Mam, mam ale to dopiero o 11.30.
- Harry? Ale jest już 11.15!
- Co?! Tak szybko ten czas zleciał?!
- Właśnie! Ubieraj się i pojedziemy razem!
- Dobrze poczekaj minutkę.
- Okej, czekam.

10 minut później Louis i Harry byli już w szpitalu. 

- Proszę może pan z nami wejść - powiedział lekarz do Tomlinsona. - widzi pan? To pana córeczka - mówi lekarz pokazując na aparat do USG.
- Mam córkę, nie wierzę...- mówił sam do siebie Lou.
- Gratuluję. - powiedział lekarz - a teraz proszę, mogą już państwo iść.
- Chodź kochanie - powiedział H. spoglądając na Louisa.


Rozdział 19

Minęło już dobre 20 minut odkąd Harry poszedł zrobić test, lecz nadal nie wyszedł z łazienki. Louis zaczął się już niepokoić i postanowił pójść do H.

- Harry? I jak tam? - zapytał.
- Odczep się ode mnie! - krzyknął loczek.
- Jaki wynik?!
- To zgadnij sobie sam!

Louis nie mógł się pogodzić z tym, że będzie tatusiem. Lecz podejrzewał, że Harry, nie jest zbyt zadowolony.

- Kochanie nie cieszysz się? - zapytał Lou.
- A nie słyszysz?! Co my teraz powiemy chłopakom z zespołu?!
- Faktycznie...
- Właśnie! Pomyślałeś o tym?!
- No nie pomyślałem, przepraszam....
- A jak będzie na koncertach?!
- Przestań mnie już za wszystko obwiniać! - krzyknął Louis i trzaskając drzwiami wyszedł z domu.

Harry'ego nie obchodził już Louis. Lecz po pewnym czasie zrozumiał, że gdyby to on zapomniał o zabezpieczeniach, to Louis na pewno by go nie obwiniał.

- W sumie po co ja na niego tak krzyczałem... - powiedział sam do siebie Harry. - po co...

Po około 3 godzinach Louis wrócił już do domu. Czekała tam na niego miła niespodzianka.

- Ha...Ha...Harry?! - krzyknął Tommo.
- Louis...
- O jejku co się stało?
- Ja przepraszam że tak na ciebie krzyczałem.. Ja cię za wszystko przepraszam...
- Kochanie za co mnie przepraszasz, każdy ma swoje humorki, nawet gdybym ja na ciebie krzyczał to i tak bym cię kochał...
- Na prawdę?
- Na prawdę! A teraz kolejne pytanie. Co tu robią te świece, tyle jedzenia. Impreza jakaś będzie?
- W zasadzie... to tak. Ale to impreza dla dwóch osób.
- Harry, po co ty to przygotowywałeś, nie możesz się przemęczać! - krzyknął Lou.
- Dla ciebie zrobiłbym wszystko...

15 minut później chłopcy zasiedli już przy stole. Kolacja się rozpoczęła. Zapalili świece, i pogasili wszystkie światła.

- Kochanie przepyszna ta kolacja - powiedział Louis.
- Dziękuję . Widzę że ci smakuje?
- Oczywiście że tak.
- Poczekaj na mnie chwileczkę muszę pójść na chwilę do sypialni.
- Dobrze, czekam.

Louis w tym czasie wyjął z kieszeni swój prezent, Harry również miał coś dla niego.

Pięć minut później Harry wrócił już z sypialni.

- Wróciłem. Posłuchaj, muszę ci coś powiedzieć - powiedział zdenerwowany Harry.
- Nie ja pierwszy .
- Dobrze mów.
- Kochanie, jesteśmy już ze sobą tyle czasu, będziemy mieli dziecko i mam do ciebie prośbę... czy...czy...
- Czy co?!
- Czy wyjdziesz za mnie? - zapytał Louis.


poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 18

* Tydzień później*

Louis i Harry wracają ze szpitala ulubionym parkiem.
- Co ty robisz Harry?! - śmiał się Louis
- Tak za tym tęskniłem - odpowiedział.
- Mój ty kochany... 

- A ty czemu jesteś taki smutny Louis? Przecież wszystko ze mną dobrze, nie powinieneś się cieszyć?
- Ależ cieszę się, bardzo...
- To dlaczego się nie uśmiechasz? - powiedział smutny Harold.
- Już lepiej? - śmiał się Louis.
- O wiele lepiej - odpowiedział H.

Chłopcy wrócili już do domu. Louis zaproponował:

- Harry? A może no wiesz co... zrobimy ...
- Przepraszam Lou, ale na razie nie mogę ... zapomniałeś że dopiero jutro z nogi zdejmują mi szwy?
- A no faktycznie.. Zapomniałem
- No to jakby co to jutro ... Nie zapomnij kupić, wiesz czego... - wybuchł śmiechem Harry.
- Spokojnie nie zapomnę, już jestem przygotowany - zaśmiał się Louis.

* Następnego dnia, godzina 11.33*

Harry'emu zdjęli już szwy.

- I co, bolało? - spytał Louis.
- Na początku troszeczkę, ale potem już z górki.
- No to dobrze. A teraz chodź , wracamy do domu, wiesz po co
- Tak wiem... Chodź kochanie...

Po około 30 minutach byli już w domu.

Przeszli do sypialni.

Wtedy rozpoczęła się gra wstępna.



Minęły 4 godziny. 
Louis jeszcze spał.
Harry się obudził.
Jeszcze nagi poszedł zrobić dla Louisa śniadanie.
Była to jajecznica.

- Kochanie wstawaj! - szepnął Harry.
- Ohh. Która jest godzina? - wybełkotał Lou.
- 12.45, wstawaj!
- Ohh już dobrze.
- Proszę, zrobiłem ci jajecznicę.
- Dzięki. Nie nasypałeś mi chociaż tam jakiś prochów?
- Kochanie nie przesadzaj, już z tego wyrosłem.
- Tak wyrosłeś przez 2 tygodnie, haha- zaśmiał się L.
- Nie śmieszne wiesz?
- Ohh przepraszam...
- Nie zapomniałeś o zabezpieczeniach?
- O kur**.
- CO?!
- Boże...
- Jak mogłeś?! A co jeżeli...
- A co jeżeli co?!
- A co jeżeli będziemy mieli dziecko?!
- I byłbym tatusiem?!
- Tak byłbyś tatusiem!
- A nie chciałbyś mieć córeczki?
- Chciałbym, ale nie w taki sposób!
- Wiesz co? To ja może lepiej pojadę do apteki po test ciążowy co?
- No chyba powinieneś.

* Pół godziny później*

Louis wrócił już z apteki. 
Zastał Harry'ego siedzącego w jadalni.

- No nareszcie jesteś. Dawaj mi tu ten test...






Rozdział 17

Minęły już dobre 4 godziny.
Harry'ego nadal nie wywieźli z operacji.
Do szpitala przyjechał Niall.

- Stary i co z nim? - zapytał Horan.
- Nie wiem, jeszcze chyba nie skończyła się operacja...
- Mam nadzieję że wszystko pójdzie dobrze...
- Ja też..

Minęła kolejna godzina. W końcu na korytarz wychodzi lekarz.

- Doktorze co z nim?
- Cóż... Wszystko poszło dobrze... Myślę że pana przyjaciel będzie mógł chodzić.
- Nie wiem jak panu dziękować! - powiedział Louis.
- Proszę, może pan do niego wejść.

Harry nadal nie odzyskał przytomności...

- Ohh kochany, coś ty narobił...- szepnął i położył dłoń na jego czole.

Wtedy Harry po woli zaczął odzyskiwać przytomność.

- Doktorze! - krzyknął Lou.
- Tak?
- Harry się obudził.
- To bardzo dobrze. Jeżeli pan chce może pan tu jeszcze zostać.
- Dziękuję.

- I widzisz co narobiłeś...- powiedział Louis patrząc mu głęboko w oczy.
- Przepraszam, ja nie chciałem....
- Nikt nie chciał Harry, nikt nie chciał..
- Dlaczego ja jestem tak głupi...
- Nie mów tak... Teraz zobacz wyjrzyj przez okno. Widzisz?
- O matko, to znowu oni...
- Właśnie... Zaraz zaczną wchodzić oknami, jak te zombie...
- Przestań...- zaśmiał się loczek.
- To jak? Między nami, spoko?
- Oczywiście kochanie.
-Kocham cię. - powiedział Harry.
- Ja ciebie też...- odpowiedział Louis.

Harry zaś rozpłakał się a Louis jak to Louis, próbuje go pocieszyć...
Dziękuję ci że jesteś- powiedział Harry.

Rozdział 16

- Harry! Harry! Gdzie jesteś!!!- krzyczał Louis.

Nagle usłyszał dźwięki policyjnych syren. Policja zatrzymała się niedaleko.

- Kurcze coś się stało, lepiej pójdę sprawdzić.

Louis znalazł radiowozy. Stały w ciemnym zaułku.

- Chwila! Tam są dwie osoby...

Louis podszedł do taśmy policyjnej. Zobaczył że leży tam jego pobity chłopak, a obok niego drugi ( również pobity) nastolatek.

- Harry!! Harry!! Coś ty znowu narobił!!! - krzyknął zrozpaczony Louis i próbował przedrzeć się do loczka.

- Przepraszam ale nie może pan tam wejść - oznajmił policjant.

- Dlaczego?! Niech pan mi powie dlaczego!

- Takie są procedury.

Wtedy Louis odszedł na bok i zadzwonił do Liama.

- Li..li...Liam ...

- Co się stało? Dlaczego jest tak głośno?

- Bo jest afera, i zgadnij kto w tym uczestniczył...

- No nie nie wierzę. Justin Bieber tam jest?!

- Jaki Justin ! Harry'ego pobili!

- CO?! Nie żartuj proszę cię bo na żarty nie mam dziś ochoty.

- A myślisz że ja mam?! Boże ile tu karetek, policji wszystkiego! Jak myślisz pobili się nawzajem?

- A ten drugi to kto?

- Jakiś nastolatek.

- Jakoś trudno mi wierzyć, że nastolatek tak pobiłby Harry'ego. Może ktoś na nich napadł?

- Może, nie wiem. Dobra kończę lekarz mnie woła.

Louis w tym momencie podszedł do lekarza.

- Tak panie doktorze?
- A więc pan jest przyjacielem ofiary tak?
- Ofiary?!
- Znaczy się poszkodowanego.
- Tak jestem, czy wyjdzie z tego?
- Wyjść to wyjdzie, ale obawiam się że nie będzie mógł chodzić.
- Jak to?
- Ma uszkodzony rdzeń kręgowy, jeżeli operacja się powiedzie wszystko będzie dobrze, a jeżeli nie to sam pan wie...
- Tak rozumiem... Mógłbym z wami jechać?
- Przepisy tego zabraniają ale dla pana zrobię wyjątek, proszę wsiadać.

Dzielnica Gladstone Gardens, godzina 13.47. Szpital.

- Dobrze zabieramy pana na salę operacyjną. - powiedział lekarz.
- Dobrze.

Wtedy zobaczył płaczącego przed salą Louisa.

- Mógłby pan nas zostawić samych na chwilę? Proszę.
- Dobrze, ale tylko na chwilę.

Louis podszedł do Harry'ego.

- Dlaczego płaczesz? - zapytał Harry.
- To przez ciebie...
- A co ja ci zrobiłem?
- Nie pamiętasz jak chwyciłeś mnie za gardło i groziłeś?
- Co? Nie to na pewno nie prawda.
- Jak nie prawda... I zobacz dobrze mówiłem że ćpałeś!
- Boże tak mi przykro, byłem taki głupi....
- Tak wiem że byłeś głupi.. Teraz zobacz co robią narkotyki!
- Wiem i widzę... po co ja je brałem... - powiedział i się rozpłakał.
- Nie masz czego płakać...
- Mam . Ja wiedziałem...
- Co wiedziałeś?
- Ja wiedziałem że ty mnie za to znienawidzisz
- To nie prawda, kochanie!
- To wszystko prawda!
- Kocham cię nadal! Kochałem i kochać będę!
- Ale na prawdę?
- Na prawdę kotku!
- Obiecujesz?
- Obiecuję.
- Nie zostawisz mnie nigdy?
- Nie zostawię. Słowo.

Wtedy do Harry'ego przyszedł lekarz i zawiózł go na blok operacyjny.

Rozdział 15

- Co go ugryzło? Skąd u niego te nerwy? Przecież to taki spokojny chłopiec... - powiedział Louis.

- J*************** Znowu! - krzyczał Harry.

Louis szybko pobiegł zobaczyć co się dzieje.
Okazało się że to Harry otwierał szufladę, a ona ciągle wypadała.

- Co ty znowu robisz?! - krzyknął rozwścieczony Louis.

- Szufladę naprawiam nie widać?!

- Harry, opowiedz mi, co Ci jest...

- A ciebie to powinno G**** obchodzić Louis wiesz?!

- No widzisz, chyba trochę powinno, skoro jesteśmy parą.

- A może już nie jesteśmy co?!

- Harry o czym ty w ogóle mówisz!

- Co ty myślisz że jestem taki głupi?

- Nie rozumiem...

- Myślisz że nie widziałem jak całowałeś się z nią?!

- Z nią znaczy z kim, Harry!

- Z Eleanor!

- Nie wiem o czym ty w ogóle mówisz!

Wtedy Harry podszedł do Louisa i chwycił go za gardło mówiąc:

- Słuchaj, jeszcze raz mnie okłamiesz a pożałujesz jasne?!

- Harry ty coś brałeś!

- A jeśli nawet, to nie twój interes!

- Zobaczymy... - szepnął L.

Louis zszedł na dół, by zadzwonić do Liama.

- Halo? Liam?

- No hej co chcesz?

- Słuchaj, Harry się chyba czegoś naćpał...

- Co?!

- To co słyszałeś

- Ale że on?

- No właśnie! Posłuchaj, nie słyszałeś najlepszego.

- No mów!

- Mówił że widział jak całowałem się z El!

- Nie gadaj!

- No a to jeszcze lepsze!

- Ale co?

- Jak podszedł, chwycił mnie za gardło i zaczął mi grozić!

- Matko... To straszne.

- I tak wiem że nic by mi nie zrobił...

- A jeśli by zrobił?

- Na pewno nie, dobra kończę już. Cześć.

- No cześć, powodzenia.

Po około 2 godzinach Harry wyszedł z domu.

- Dokąd idziesz? - spytał Louis.

- Tam gdzie ciebie nie ma!

- Dobrze to idź! Powodzenia...- szepnął Louis i spojrzał na Harry'ego.

Loczek wyszedł z domu trzaskając drzwiami.
Louis jak najszybciej pobiegł do sypialni sprawdzić jego szufladę.
Nie zobaczył tam nic podejrzanego.
Lecz pod jego bielizną znalazł woreczek z jakimś proszkiem.

- Wiedziałem że on coś brał! - powiedział. - ciekawe co to jest..O jest jakiś napis!

Louis próbował odczytać napis i w końcu mu się udało.

- Amfetamina. No nie.. Ciekawe ile on musiał tego wziąć.. O nie ona jest niebezpieczna! Może mu się coś stać! Lepiej pójdę go poszukać! - krzyknął i wybiegł z domu.

Rozdział 14

- No i właśnie o to chodzi... - kończył rozmowę z chłopakami Louis.

- Dobra to my już pójdziemy, cześć Lou. - powiedzieli.

- No cześć, cześć do zobaczenia!

Louis krzyknął do swojego chłopaka.

- Kochanie możesz już wyjść!

- Okej!

Harry zszedł już na dół. W tym czasie do domu wszedł Niall.

- Louis, sorry zapomniałem kurtki. O cześć Harry! - krzyknął - zaraz co? Harry?!

W tym czasie H. schował się pod stół.

- Louis? Możesz mi to wszystko jakoś wyjaśnić? - powiedział Horan.

- Ugh.. Dobrze - powiedział Lou.

- No ja myślę.

- Bo...bo...bo... Harry nie miał gdzie przenocować, bo przyjechał z Nowego Yorku i nie miał gdzie spać! - skłamał.

- Na pewno?

- Tak! Dobra Harry wychodź już spod tego stołu, nie wstydź się!

- Ccccześć. - powiedział lekko poddenerwowany loczek.

- Po co się chowałeś? Przecież nie zabilibyśmy ciebie za to, że nie miałeś gdzie się podziać?! Spoko bracie nie ma sprawy!

- Ufff.... Jak tam u was? - spytał Harry.

- A dobrze, a u ciebie?

- Też nie najgorzej.

- Niall idziesz czy nie?! - krzyknął z samochodu Zayn.

- Już idę! - odparł Niall. - No to trzymajcie się, cześć.

- No cześć.

Harry i Louis poszli do jadalni by coś przekąsić.

- Uff. Mało brakowało a by się wydało! - powiedział Louis.

-Na prawdę? No widzisz, nie zauważyłem!

- Dlaczego jesteś taki zdenerwowany?

- Nie jestem zdenerwowany, idę spać. Dobranoc.

- Ale jest dopiero 15.30!

- Powiedziałem dobranoc!

Rozdział 13

- Nie smuć się już tak... Nie ma czego...- szepnął do ucha Hazzy Louis.

- Tak wiem że nie ma czego, ale gdy wtedy powiedzieliśmy, że nie jesteśmy razem, to po prostu chciałem byś podbiegł do mnie i mnie przytulił, tak z całego serduszka...

- Harry, przecież wiesz że nie możemy..

- Co z tego, ja po prostu tak cię kocham...

- Ja ciebie też Harry, ale wiesz...

- Tak wiem, nie wolno nam...

- Właśnie... Uwierz mi. Gdybyśmy mogli, to bym do ciebie tak podbiegł i się przytulił ...

- Wiem, wiem. Kocham cię wiesz?

- Ja ciebie też...

Pocałowali się i poszli razem ogladać horror.

-Aaaaaa! Louis! - krzyknął wystraszony Harry.
- Co się stało kochanie...
- Wystraszyłem się - zaśmiał się.
- Czego? Harry przecież ty nie boisz się niczego! - powiedział Louis i dał mu buziaka w usta.

Do późnej nocy oglądali razem filmy, zasnęli na kanapie.
Obudziło ich trzeszczenie podłogi.

- Louis? Ta podłoga nigdy tak nie trzeszczała. Co się dzieje?
- Nie wiem... Poczekaj sprawdzę.

Louis zszedł na parter by sprawdzić co się dzieje.
Był bardzo zaskoczony.
Byli to: Zayn, Niall i Liam!

- O kurde co będzie...- pomyślał Lou.

- Cześć Louis!- krzyknęli.

- No cześć! Co wy tu robicie?

- A przyszliśmy do ciebie w odwiedziny !

- Nie no okej! Poczekajcie pójdę się ubrać.


- Nie nie, poczekaj poczekaj. Nie widziałeś nigdzie loczka?

- Co? Gdzie? Jakiego loczka? - pytał zakłopotany.

- Harry'ego nie wiesz jakiego. Kto jeszcze u nas ma kręcone włosy? - powiedział Niall.

- Nie wiem, myślałem że ktoś z was zmienił fryzurę - zaśmiał się Lou.

- Wiesz co? Nie denerwuj już nas tylko idź się ubrać.

- Dobrze idę spokojnie.

W tym momencie na parter wszedł Harry.

- No Louis z kim roz....- wystraszył się loczek i nie dokończając zdania uciekł do sypialni by tam się zamknąć na klucz.

- Louis? Kto to był? - spytał Zayn.

- Mnie się wydawało że to Harry! - rzekł Liam.

- No, mi też! - oznajmił Niall.

- Oh. Wydawało wam się, ja tam nikogo nie widziałem i nie słyszałem. Proszę, usiądźcie sobie i poczekajcie na mnie.

- Dobrze. - odparli chłopcy.

Louis wszedł na górne piętro, próbując dobić się do sypialni.

- Harry! Otwórz to ja Louis! - krzyczał cichym tonem.

- Poczekaj chwilę!

- Tylko szybko! To chłopcy! Muszę się ubrać!

- Dobra wchodź!

Louis wszedł do sypialni.

- A co oni tu robią? - zapytał Harry.

- Nie wiem, przyszli w odwiedziny.

- Pytali coś o mnie?

- Pytali, czy nie wiem gdzie jesteś..

- Ale była wtopa, jak tam wyszedłem...

- I to jeszcze jaka! Zawsze cię ratuję, w każdej sytuacji.

- I za to cię kocham...


Rozdział 12

Louis zaczął się niecierpliwić. Postanowił pójść pod salę zabiegową.

- Doktorze mamy krwotok! - krzyknęła pielęgniarka.
- Cholera! 2 mg soli! - krzyknął lekarz.

- Harry... Nie odchodź proszę..- powiedział Louis i przyłożył rękę do szyby- proszę...

*20 minut później*

- Doktorze, wszystko z nim w porządku? - zapytał Lou.
- Tak. Na szczęście udało się nam opanować krwotok. Za chwilę pan Styles będzie mógł wrócić do domu.
- Dziękuję panu.
- Ależ nie ma za co.

*10 minut później*

Harry wyszedł już ze szpitala. Wsiedli z Louisem do samochodu i pojechali z powrotem do swojego domu.
Pół godziny później byli już na miejscu.

- Dlaczego chciałeś to zrobić? - powiedział Louis.
- A dlaczego mnie przed tym powstrzymałeś?
- Bo cię kocham, nie chciałbym cię stracić...
- Kochanie? Musimy iść...- powiedział Harry.
- Gdzie i po co?
- Mamy wywiad dla VEVO LIFT
- Faktycznie... Szkoda że musimy się przed nimi ukrywać...
- Wielka szkoda, wielka..

Godzinę później cały zespół zebrał się w studio.

- Jak tam wasza sytuacja w zespole? - spytała reporterka
- Dobrze, bardzo dobrze. Na razie nie am żadnych napięć. - odpowiedział Niall.
- A jak tamu Ciebie, Harry? Wszystko już dobrze?
- Tak, jak na razie dobrze...- odpowiedział zakłopotany.
- Ostatnio media głoszą o związku Louisa i Harry'ego, nazywają to Larry Stylinson. To prawda? Jesteście razem?
- Nie nie jesteśmy... - odpowiedział Louis i spuścił głowę w dół.
- Jesteśmy bardzo bliskimi przyjaciółmi. - dodał loczek.
- Niall, Liam, Zayn? Jak to oceniacie?
- Nie, oni na 100 % nie są parą. Są po prostu przyjaciółmi, dobrymi przyjaciółmi - powiedzieli.
- Dobrze to byłoby chyba na tyle, dziękuję wam za poświęcony dla mnie czas.
- My też dziękujemy.

Wszyscy wyszli ze studia, tylko nie Louis.

- Gdzie on jest? - pomyślał Harry.- Louis! Louis!
- Idę idę!

Potem wszyscy pojechali do swoich mieszkań.

Louis poszedł zrobić Harry'emu coś do jedzenia.
Wszedł do sypialni i zastał zapłakanego Harry'ego.

-Dlaczego płaczesz? - spytał.
- Czasem po prostu nie mam siły...
- Do czego?
- Do wszystkiego...
- Jak to?
- Czasem nie ma nikogo kto mógłby posiedzieć ze mną i mnie przytulić...
- Przecież masz mnie. - powiedział Lou
- Właśnie mam Ciebie, tylko Ciebie...


Rozdział 11

- Mamo? - powiedział Harry.

- Oooo cześć synku! Co u ciebie? - powiedziała Anne.

- U mnie dobrze. Mamo posłuchaj. Czy... czy ja mam brata?

- Co?! Kto ci takich bzdur naopowiadał!

- Bo przyszedł do mojego domu jakiś mężczyzna i mówił że nazywa się Michael Styles.

- I co?

- I on mówił że jest moim bratem, że jak on był mały to ty go porzuciłaś... Czy to prawda?

- Ugh... Tak synku. To prawda..

- Nie wierzę! Jak mogłaś mi to zrobić! Tyle lat żyłem w kłamstwie! Nienawidzę cię!

- Harry zaczekaj! Daj mi wszystko wyjaśnić! Proszę!

Anne nie zdążyła złożyć wyjaśnień. Harry za szybko się rozłączył.

Zrozpaczony tą wiadomością loczek poszedł do swojego pokoju, wziął nóż.

- Czemu to ja zawsze muszę być ten najgorszy! Dlaczego ja ?!

Podwinął rękaw od koszuli, już przykładał nóż do swojej ręki, lecz w tym momencie do pokoju wszedł Louis.

- Stój! Co ty robisz! - krzyknął.
- A nie widzisz?!
- Przestań! Nie chcę cię stracić!
- I co z tego...

Wtedy Harry'emu nóż wypadł z dłoni prosto na nogę swoim ostrzem.

- Auuuuuuu!!! Louis pomóż!! To boli !!!
- Kochanie co się stało?!
- Nóż wbił mi się w nogę!!!
- Dobrze, chodź zaniosę cię do samochodu i pojedziemy do szpitala, chodź.

Louis zaniósł Harry'ego do samochodu i razem pojechali na izbę przyjęć.

- Proszę zawieźć tego pana na oddział chirurgiczny, będziemy zszywać. - powiedział lekarz.
- A czy to będzie bolało panie doktorze? - powiedział Harry.
- Na początku. Ale damy panu zastrzyk znieczulający.
- No dobrze.
- Przepraszam ale musi pan tu zostać.
- Co? Ale dlaczego.... No dobrze - powiedział Louis.

- Kocham cię. - szepnął Louis.
- Ja ciebie też. - odpowiedział Loczek.

Rozdział 10

* Następnego dnia *

- I jak Louis sprawdzałeś?
- Ale co miałem sprawdzić?
- Czy ten samochód jest.
- Przepraszam, zapomniałem.
- Nic nie szkodzi. Poczekaj, ja pójdę sprawdzę.

Harry po cichu schodzi po schodach obawiając się, że ten ktoś stoi pod jego drzwiami.

I tak się stało.
Harry szybko wbiegł po schodach prosto w ramiona Louisa.

- Louis... Ja się boję... - powiedział Harry.
- Kochanie, czego?
- On tu jest... Stoi pod naszymi drzwiami...
- Kurcze... Poczekaj, pójdę z nim porozmawiać.
- Nie! Idę z tobą!

Louis otworzył drzwi.

- Mogę w czymś pomóc?
- Szukam pana Styles'a.
- Boże co znowu on zrobił... - powiedział Louis.

- Co znowu?- powiedział loczek.
- Nazywam się Michael Styles, jestem twoim bratem!
- Co?! Ja nie miałem brata!
- Miałeś tylko twoja mama mnie porzuciła gdy byłem mały.
- Nie to do niczego nie pasuje. Wie pan co? Niech pan stąd idzie i nigdy tu nie wraca bo zadzwonię na policję!
- Dobrze, żegnaj Harry. Do widzenia.

* Godzinę później*

Harry nadal nie może zrozumieć, że ma brata.

- Harry? Wszystko w porządku? - zapytał Louis.
- Nic nie jest w porządku! Nie wierzę temu facetowi! A co jeśli...
- A co jeśli co Harry?
- A co jeśli on mówił prawdę?
- Nikt tego nie wie Harry, proponuję byś zadzwonił do swojej mamy i to wszystko wyjaśnił.
- I tak też chyba zrobię...

Rozdział 9

Harry wrócił już do domu.
Tam zastał Louisa płaczącego w jego poduszkę.

- Louis. Co się dzieje?- spytał H.
- Bo ty, już mnie nie kochasz...
- Ależ skąd te przypuszczenia...
- Wtedy jak zacząłeś na mnie krzyczeć... To było takie uczucie, jakbyś ze mną zrywał...
- Kochanie... byłem po prostu zdenerwowany! Nadal cię kocham!
- Na prawdę? - wydusił z siebie Louis.
- Na prawdę, kotku!

I poszli razem do łóżka.

Jest godzina 1.30 w nocy. Harry i Louis śpią. Do ich drzwi puka jakiś nieznajomy mężczyzna. Żaden z nich nie otworzył.

- Harry, a może otwórz mu co? - szepnął Louis.
- No weź , a jak to jakiś bandyta?
- W sumie racja, nie wiadomo kto to może być. Przecież oglądałeś wiadomości prawda?
- Prawda prawda. Popuka i pójdzie.
- Właśnie.

Nieznajomy stukał i dzwonił do drzwi jeszcze przez pół godziny.

- Louis?
- Tak?
- Poszedł już?
- Nie wiem. Prawdopodobnie tak.
- To może pójdę sprawdzić?
- Jak chcesz. Pójść z tobą?
- Nie trzeba, poradzę sobie.
- Dobrze, tylko wracaj szybko.

Harry zszedł na dół, aby sprawdzić czy nikogo nie ma.

- Louis! Chodź tu szybko! - krzyknął loczek.
- Co się stało, matko boska!
- Widzisz tamten samochód? - pokazuje H.
- No widzę i co?
- Widziałem ten samochód już nie raz pod naszym domem.
- Hmmmm...
- Ktoś się tu kręci... Ale kto.
- Właśnie...
- A może lepiej zadzwonić na policję?
- Poczekaj, poczekaj. Zobaczymy co będzie jutro.
- Dobrze, ale obiecaj mi, że jakby co to od razu dzwonimy na policję. Obiecujesz?
- Oczywiście, że tak. Oczywiście.

Po tej rozmowie z powrotem wrócili do sypialni.

Rozdział 8

* Dwa dni później*

Harry czuje się już znacznie lepiej. Czeka na wypis ze szpitala.

- Ciekawe co robi Louis. Może zadzwonię do niego.

Dzwonił parę razy, ale ciągle włączała się poczta głosowa.

- A może Niall odbierze?
- Kurcze, nadal sekretarka.- powiedział- Zayn i Liam pewnie też nie odbiorą.
- Kto po mnie przyjedzie... Cóż chyba wrócę sam.

* Pół godziny później*

Harry jest już w domu. Zastał tam pijanego Louisa, Nialla, Zayna i Liama. Na podłodze leżały tylko woreczki z jakimiś prochami.

- Boże co tu się stało?! - krzyknął Harry.
- No jak to co, balanga byłaaa - wybełkotał Louis.
- Louis ty jesteś kompletnie pijany!
- Iiiiii coooo z tegoo
- Wiesz co Louis? Idź ty lepiej spać już, ja pójdę do sypialni.

*Następnego dnia*

Wszyscy oprócz Louisa i Harry'ego porozchodzili się do swoich domów.
Louis już się obudził, Harry również.

- I co? Dobrze się balowało?! - krzyknął Harry.
- Kochanie co ja mam ci powiedzieć.
- Kochanie?! I co to tyle?! Nie żadne przepraszam ale Kochanie nie wiem co mam powiedzieć?!
- Kotku przepraszam!
- Co przepraszam! Komórki macie wyłączone, nie można się z wami skontaktować! A gdyby mi się coś stało!? Pomyśleliście o tym?!
- Nawet tak nie mów misiu...
- Co misiu! Mam was dosyć!
- Kochanie zaczekaj!
- Wiesz gdzie możesz wsadzić to swoje kochanie...

Harry wyszedł z domu trzaskając drzwiami, a Louis zaczął płakać w poduszkę swojego chłopaka.

- Co my narobiliśmy....

Rozdział 7

Louis zadzwonił do Nialla, Zayna i Liama.

- Harry jest w szpitalu...- powiedział Lou.
- Co?! Jak to?! Co mu się stało?!
- Nałykał się jakiś tabletek... Nie wiadomo czy przeżyje.
- Boże.... Zaraz tam będziemy.
- Nie przyjeżdżajcie, i tak tam nie wejdziecie. Chyba że jutro...
- Dobrze, ale o wszystkim masz nas powiadamiać!
- Dobrze, dobrze.

Rozłączyli się.

Louis wrócił już do domu. Od razu położył się na łóżku i zasnął.

* Następnego dnia*

Louis od razu po przebudzeniu pojechał do szpitala.

- Doktorze! Co z nim?- krzyknął Lou.
- Cóż, przykro mi...- powiedział doktor. - Może pan wejść się z nim pożegnać.

Louis z wielkim płaczem wszedł na salę Harry'ego.
Nadal nie mógł uwierzyć w to co się stało.
Zadzwonił po chłopaków, a oni natychmiast przyjechali się z nim pożegnać.
Wszyscy byli zrozpaczeni.
Gdy Liam, Zayn I Niall wyszli z sali, Louis pocałował loczka w policzek mówiąc:
Zawsze będziesz w moim sercu...

Wtedy stało się coś nieprawdopodobnego. Po pocałunku Louisa serce Harry'ego zaczęło bić.
Otworzył oczy.
Louis płakał ze szczęścia.
Zawołał lekarza prowadzącego.
- Doktorze! On żyje!
- Faktycznie ma pan rację!
- Tak się cieszę!

Louis wybiegł na korytarz by zawołać chłopców.

- Chłopcy! Harry żyje!!!
- Co? - powiedział Zayn.
- On żyje!
- Jak ty to zrobiłeś?!- krzyknął ze szczęścia Liam.
- Eeeee... Yyyyyy. Po prostu no ten... Moja łza spadła na jego czoło! - skłamał Louis.
- No bracie! Ty to jesteś uzdrowiciel ! - krzyknął Niall.

Rozweseleni chłopcy poszli na obiad do restauracji i tego dnia nie wrócili już do szpitala.

Rozdział 6

Po 2 godzinach Harry wrócił do domu.

- I co? Wszystko dobrze? - zapytał Louis.
- Tak. Na razie dobrze . Popytali i mogłem wyjść.
- Widzisz? Nie było się czego bać kochanie.
- Kocham cię wiesz Louis?
- Wiem. Ja ciebie też.

Wypili razem lampkę wina i położyli się do łóżka.

*Następnego dnia*

Jest 8.37 rano.

- Wesołych walentynek kochanie! - krzyczy Louis.
Harry nie odpowiada.
- Kochanie? Słyszysz!?
Harry nadal nie zareagował.

Louis przeszedł na stronę Harry'ego.
Zobaczył tylko porozrzucane na podłodze różne tabletki.

- Harry?! Coś ty narobił! - krzyknął.
Rozpłakał się i pobiegł zadzwonić na pogotowie.

* 15 minut później*
Harry jest już w szpitalu.

- Doktorze co z nim?
- Cóż. Zrobiliśmy mu płukanie żołądka, ale nadal nie jest lepiej. Następna doba będzie decydująca.

Tymczasem Louis z płaczem wybiegł ze szpitala

Rozdział 5

- I co? - powiedział loczek.
- Liam powiedział, że wszystko przez nas odwołali.
- Jejku...

Ktoś zadzwonił do drzwi. Louis poszedł otworzyć.

To była policja.

- Dzień dobry. Mogę w czymś pomóc? - zapytał wystraszony Louis.
- Witam. Czy zastałem pana Harry'ego Styles'a?- powiedział policjant.
- Tak za chwilę go zawołam.
- Harry?! Ktoś do ciebie!!

Harry przyszedł pod drzwi.

- Mogę w czymś pomóc? - zapytał H.
- Jest pan aresztowany pod zarzutem zabójstwa pani Stelli Benson. - powiedział policjant.
- Że co? Ja jestem niewinny!
- Opowie pan o tym na komendzie, proszę z nami do radiowozu.
- Dobrze tylko pójdę się ubiorę.

Minęło 20 minut. Harry nadal nie wrócił.

- Może pójdę sprawdzić co tam się dzieje.
- Dobrze. - powiedział policjant.

Louis poszedł na górę sprawdzić co się dzieje.

- Harry? Czemu nie schodzisz? I tak się od tego nie wywiniesz.
- Ale ja jestem niewinny!
- Wiem, że nie jesteś winny. Pojedziesz na komendę, wszystko wyjaśnisz i wrócisz do domu. Będzie dobrze! Na prawdę!
- No dobrze, ale to tylko ze względu na to że cię kocham.
Pocałowali się i zeszli na dół do policjanta.

- Już jest, nie mógł znaleźć spodni - powiedział Lou.
- Będę tęsknić! - szepnął Harry i wszedł z policjantami do radiowozu.

* Na komendzie*

- A więc. Gdzie pan był 11 lutego o godzinie 23.30.
- Szlajałem się po mieście panie komendancie.
- Dobrze. Na jakiej był pan dzielnicy?
- Na Heathrow, niedaleko mojej dzielnicy.
- Dobrze. Czy znał pan Stellę Benson?
- Kiedyś się razem uczyliśmy w jednej klasie, nie widziałem jej od lat.
- Dobrze to na razie tyle . W razie potrzeby skontaktujemy się z panem.
- Dobrze dziękuję. Do widzenia.
- Do zobaczenia.

Rozdział 4

Jest 13 lutego, godz. 12. 45

Harry obudził się jako pierwszy. Swoim pocałunkiem obudził Louisa.

-Cześć kochany, jak się spało? - powiedział H.
- Wyśmienicie. A tobie mój loczku?
- Bardzo dobrze. Wyspałeś się?
- Oczywiście.

Poszli do jadalni i zjedli razem śniadanie. Byli jeszcze półnadzy.

- Louis?- powiedział Styles.
- Tak?
- Który jest dzisiaj?
- 13 lutego? A coś się stało?
- Zapomnieliśmy! Dzisiaj o 9.30 było kręcenie teledysku!
- Czekaj, co ?! O nie chyba wykopią nas z zespołu...
- No to wtopa....

Tomlinson poszedł do pokoju by zadzwonić do Liama.

- Halo? Liam?
- Tak, o co chodzi?! - krzyknął zdenerwowany.
- Czy dzisiaj było kręcenie teledysku?
- Miało być. Ale przez waszą dwójkę wszystko odwołali.
- Tak strasznie nam przykro.
- A tak w ogóle, to widziałeś gdzieś Harry'ego?
- Yyyyy. Nie a coś się stało? - powiedział zakłopotany Louis.
- Nie tak tylko się zapytałem. Dobra kończę już cześć.
- Do zobaczenia.

Rozłączyli się, a Louis wrócił do swojego chłopaka.

Rozdział 3

*jest 10.30*
Harry'ego nie ma nadal. Minęły 3 godziny. Ktoś zadzwonił do drzwi.
To był Niall trzymający H.

- Niall?! Co ty tu robisz?! - krzyknął Lou.
- Przyprowadziłem do Ciebie Harry'ego! - odpowiedział.
- Że co ?! Gdzie on był!
- Leżał na ławce w sąsiedniej dzielnicy.
- Nie wiem jak ci dziękować Niall!
- Spoko. Dobra to ja już spadam, muszę jeszcze załatwić jedną sprawę.
- Okej. Jeszcze raz dzięki.

Minęły kolejne 3 godziny. Harry powoli dochodził do siebie.

- Jak się czujesz kochanie? - spytał Louis.
- Ohhhh... Strasznie boli mnie głowa i ogólnie źle się czuję. - odpowiedział.
- Może zadzwonić po lekarza?
- Nie trzeba.
- Pamiętaj, że zrobię dla ciebie wszystko.
- Nie musisz robić wszystkiego...
- Jak to?
- Louis, tylko mnie kochaj.

Louis wzruszył się do łez.
Poszedł zrobić herbatę dla Harry'ego i położyli się razem do łóżka. Zasnęli.

Rozdział 2

Minęły 2 godziny odkąd Louis zamknął się w łazience.
Harry, nie robił sobie z tego większej różnicy, gdyż był jeszcze pijany.
W końcu Louis wyszedł z łazienki.

- Harry, śpisz? - szepnął Louis.
Harry nie reagował.

- Harry śpisz? - powtórzył już głośniejszym tonem. - Hmm.. Pewnie zasnął. - powiedział i wyszedł po cichu z mieszkania.

Minęły 3 godziny. 
Louis wrócił już do domu.
Harry spał nadal.

- Po co będę go budził? Położę się w salonie. - pomyślał Louis.

*godz. 3.30 nad ranem*

Louis obudził się, gdyż zachciało mu się pić. Poszedł do kuchni. Przy okazji zajrzał do Harry'ego.
Był bardzo zaskoczony, gdyż go tam nie zastał.

- Gdzie on może być?!

Czy to możliwe że poszedł na miasto?!
A może jest w łazience?
Sprawdzę - powiedział zdenerwowany zniknięciem Harry'ego.

Tam też go nie ma. Boże a jak jemu coś się stało? Co ja wtedy zrobię...-powiedział.




Rozdział 1

-Louis? Ty wyjdziesz w końcu z tego łóżka? Mamy zaraz próbę ! - krzyknął poddenerwowany Harry.
- Idę, już idę! -odpowiedział Lou.
- Co chcesz na śniadanie kochany?
- Harry, nie chcę śniadania. Chcę byś był tylko przy mnie .

A więc para ubrała się i poszła do studia. Niestety, tam musieli się już rozstać.
Harry stał na jednym końcu, a Louis na drugim.
Spoglądali na siebie niewinnym wzrokiem, od początku aż do końca.
W końcu wyszli ze studia, ale Lou musiał zostać i pogadać z producentem.
Harry wyszedł zaś przed studio z Zaynem.

-Coś ty taki w tego Louisa zapatrzony, co? - zapytał Malik.
- No jaki? Normalny. Czyż nie można spojrzeć od czasu, do czasu na przyjaciela? - odpowiedział lekko zdenerwowany Styles.
- Przecież ja się tylko zapytałem, nie musisz od razu na mnie krzyczeć.
- Przepraszam. - powiedział H. i odszedł ze spuszczoną głową.

* godzinę później*

Harry wrócił już do domu, lecz przed tym szlajał się po wszystkich knajpach.
Był już lekko pijany.
Louisa nie było.
Harry wkurzył się i poszedł spać.

*następnego dnia*

- I gdzieś ty był! - krzyknął Harry.
- Nie ważne... - odpowiedział bardzo smutny Louis.
- Czekałem na Ciebie tyle czasu! Mogłeś zadzwonić! Albo chociaż napisać sms'a!
- Przepraszam...- odpowiedział Louis i poszedł zamknąć się w łazience.


Prolog

Louis Tomlinson.

Harry Styles.

Dwójka chłopców.

Lecz
ukrywają coś przed swoimi przyjaciółmi z zespołu.
Czy ten sekret wpłynie na sytuację w zespole?
Czy to będzie koniec tego zespołu?

Chcesz się dowiedzieć więcej?
Zapraszam na mój nowy blog :)