Minęły 4 dni. Rodzice zobaczyli się już ze swoją pociechą. Wszystko jest już dobrze i mogą wrócić do domu.
Godzina 14.30. Louis, Harry i Darcy są już w domu.
Darcy, jak to małe dziecko, ciągle płacze.
Louis chętnie zajmuje się córeczką,
Harry nie koniecznie.
- Harry? Może ty byś w końcu raz w nocy wstał i poszedł do córki co?! A nie ciągle ja muszę! Ty też musisz się nią opiekować! - krzyknął Louis.
- Ale mi jest tak ciężko...
- A myślisz że mi nie jest? Zrywać się po 30 razy każdej nocy?!
- Dobrze już dobrze. Będę wstawać w nocy.
- I dobrze.
Darcy zaczęła płakać. Wtedy Louis krzyknął:
- Harry! Darcy płacze!
- No i co z tego?
- Jak to co z tego! Mówiłeś że się będziesz też nią opiekował!
- Ale ja powiedziałem, że będę wstawał w nocy, a z tego co się teraz orientuję to jest jeszcze dzień. - zaśmiał się Harry.
- Styles! Teraz marsz do pokoju!
- Weź ty mi tu nie rozkazuj dobrze?!
- A jak mam do ciebie mówić!
- Możesz poprosić. Zwyczajnie poprosić Tomlinson!
- Nie mów do mnie po nazwisku!
- Bo co! Ty też do mnie mówiłeś!
- Ja mogę, bo jestem starszy!
- I co z tego! Że ja jestem młodszy to znaczy że możesz mną rządzić?! Wiesz co? Mam ciebie dosyć!
- I co? I gdzie niby pójdziesz?!
- Wiesz co? Wolałbym już mieszkać na ulicy, niż tu z tobą.
- To proszę bardzo! Idź! Nikt Cię tutaj nie trzyma!
- I idę! Cześć.
- Dobra idź już...
Wtedy Harry wyszedł z domu Louisa trzaskając drzwiami. Louis tylko dobiegł i krzyknął:
- Nie chcę Cię tu więcej widzieć!
- A ja Ciebie w ogóle nie chcę widzieć!
- I dobrze!
- Zrywam nasze cholerne zaręczyny!
Wtedy zdjął pierścionek z palca i krzyknął:
- Teraz ten pierścionek to sobie wiesz gdzie wsadź!
- A żebyś wiedział że to zrobię!
Wtedy Louis trzasnął drzwiami i zaczął mówić sam do siebie:
- Dobrze że sobie poszedł. Zasłużył.
W tym samym czasie Harry również coś szeptał:
- I dobrze, że zerwałem z nim. Nie zasłużył by być ze mną. Nienawidzę go.
Wtedy poszedł główną ulicą prosto do baru. Na szczęście było już ciemno.
W barze wypił już 7 butelek piwa, ale wciąż było mu mało.
W końcu doszedł do 13. Zapłacił i wyszedł z baru. Był już bardzo pijany.
Jest godzina 1.15 w nocy. Harry szlaja się po mieście. Nic nie pamięta. Ledwo trzyma się na nogach. Wtedy poszedł do pobliskiego parku i położył się na ławce. Zasnął.
Jest godzina 13.00. Harry nadal leży w parku. Wtedy przez park przechodził Zayn.
- Jakiś pijak leży - zaśmiał się. - podejdę zobaczę kto to.
Był bardzo zaskoczony, gdyż ten "pijak" to oczywiście był nie kto inny jak Harry. Zayn zadzwonił do Nialla.
- Eee. Niall, słuchaj. Gdzie jesteś?
- W pobliżu parku a co?
- Ty to weź zajdź na główną alejkę co?
- No dobra a coś się stało?
- Zobaczysz, tylko chodź szybko.
Niall jest już w parku. Jest bardzo zaskoczony.
- O fuck. To Harry? - powiedział Horan.
- Tak a nie widzisz kto? Kurcze trzeba do kogoś zadzwonić, powiadomić.
- Ty to może Louis? Może on coś zrobi?
- Ty dobra myśl! Dzwoń!
Niall zadzwonił do Louisa.
- Halo? Louis?
- No o co chodzi?
- Ty słuchaj bo jest sprawa...
- No mów.
- Wiesz co? Najlepiej będzie jak sam to zobaczysz, przyjedź do najbliższego parku. Szybko.
- Dobra. Będę za 5 minut.
- Okej, czekam.
Pięć minut później Louis był już w parku.
- Ej! Louis! Tutaj!
- Okej idę!
Louis podbiegł do nich.
- Yyyy Stary czyje to dziecko? - powiedział Zayn.
- Czyje dziecko? Ja ci powiem czyje! Harry'ego dziecko!
- Że co?! A skoro już mowa o Harrym to zobacz. - powiedział Niall pokazując na ławkę.
- No co no jakiś nawalony koleś i co?
- No ale zobacz kim jest ten nawalony koleś.
- No to zobaczę.
Zobaczył i krzyknął:
-Harry?!!!
- No to widzisz. Nie wiesz czemu się tak nawalił?
- Hmmmmm....
- No mów jak wiesz.
- Dobra powiem wam. Bo ja wczoraj na niego krzyczałem, strasznie...
- Ale gdzie na niego krzyczałeś?!
- U mnie w domu...
- To on u Ciebie mieszka?!
- Tak, byliśmy razem.
- Byliście razem?! Mieliśmy BI w zespole?!
- Mieliście, ale już nie macie...
- A kto jest matką tego dziecka?!
- Harry. Ja jestem tatą...
- Nie no nie wierzę! - krzyknął Niall.
- Proszę. Możecie mnie wyrzucić z zespołu. Ale zostawcie Harry'ego w spokoju. To nie jego wina...
- Nie wyrzucimy cię z zespołu! Będziemy to ukrywać prawda Zayn? - powiedział Niall.
- No pewnie! Liam też się o tym nie dowie. Słowo.
- Ale wiecie... Byliśmy zaręczeni...
- Serio?! I nie dostaliśmy zaproszenia na ślub?!
- A z resztą... Ślubu i tak nie będzie... - powiedział Louis.
No ej ! Chce kolejny rozdział! Teraz tu natychmiast !!
OdpowiedzUsuńEjjj, no weź, piszaj szybko. Proszę. <3
OdpowiedzUsuń