czwartek, 5 lutego 2015

Rozdział 32

Od autorki: A więc tak. Na początku chciałabym wam straaasznie podziękować za 1000 wyświetleń <3 Nie spodziewałam się. Jak myślicie, czy do 14 czerwca dobijemy do 5000? Bo ja nie wiem szczerze mówiąc. Ale wracając, dobrze że już lepiej pomiędzy Hazzą a Louisem. Tutaj specjalnie rozdział dla Marleny (boo) od Pana Kotecka. Nie przedłużam. Zostawcie po sobie komentarz ! c:\

***

Drogi pamiętniku.
Dzisiaj jest pierwsza rocznica naszego ślubu. Cieszę się strasznie ! Z resztą, Harry również.
Powiedział, że zabierze mnie dzisiaj w wyjątkowe miejsce, ale nie może powiedzieć mi gdzie.
W sumie to dobrze. Chciałbym mieć jakąś niespodziankę. I to od mojego kochanego Harry'ego.
Dobrze, że wszystko wyjaśniło się od tamtego "incydentu" po którym wylądowałem w szpitalu. Dzięki Bogu nic mi nie było. Harry nadal dotrzymał słowa. Nie wyraził się wulgarnie ani razu. Nie nadużywa alkoholu, no chyba że np. wychodzimy z chłopakami do baru. 
Już niedługo nowa trasa, tak w zasadzie to za 3 tygodnie. Jestem strasznie podekscytowany. Nowa trasa, odwiedzimy nowe miasta, nowe piosenki i nowi fani !
Z Darcy też wszystko w porządku. Nie choruje zbytnio, ale na razie przebywa w Doncaster, u mojej mamy. Na razie nie mamy czasu by się nią opiekować, bo praktycznie ciągle są jakieś próby.
Z Harry'm wszystko w porządku. Jest kochany, taki cudowny i romantyczny. To właśnie Harry w którym się zakochałem.
Louis.

***

- Loooouis ! - usłyszał krzyki Harry'ego dobiegające z sypialni.
- Co chceesz! - odkrzyknął stojąc w kuchni i myjąc naczynia po dzisiejszej kolacji. Mniej romantycznej, ale też się mu podobała.
- Przyjdziesz i się do mnie przytuulisz! - Louis zaśmiał się pod nosem. Niemal każdego wieczoru przytulali się ze sobą godzinami, a następnie zasypiali wtuleni w siebie. Louisowi bardzo się to podobało. Było wtedy mu tak "ciepło" i czuł się taki bezpieczny. Czuł, że nic mu wtedy nie grozi.
- Kochanie, zmywam naczynia !
- A jak pozmywasz to przyjdziesz? - zapytał tak jakby błagalnie. Louis wyobrażał sobie, że udawał płaczące, niewinne dziecko.
- Przyjdę, przyjdę ! - odkrzyknął ze śmiechem. - Przecież zawsze przychodzę - dodał.
- No wiem, ale zawsze warto się upewnić !
- Ach zamknij się. - zaśmiał się.

W końcu skończył myć naczynia i szybkim krokiem ruszył w stronę sypialni.
Otworzył drzwi i zobaczył Harry'ego. Ale nie takiego Harry'ego, który jak co wieczór leżał z rękoma rozłożonymi na całą szerokość łóżka, tylko skulonego loczka odwróconego plecami w kierunku Louisa.

- Ha..harry? - zapytał i podszedł do łóżka siadając na jego brzegu, delikatnie podsuwając się do Harry'ego. - Co...co się stało? - był już na tyle blisko loczka, by zobaczyć jego twarz.
Oczy nie były zasłonięte dłońmi, a po policzkach nie spływały łzy. On nie płakał. To już mógł wykluczyć. Więc co w takim razie się stało?
Harry odwrócił swoją głowę w kierunku Louisa, wyciągnął ręce i przyciągnął go do mocnego uścisku. To podobało się Louisowi, gdy Harry bardziej się w niego wtulił. Delikatny oddech loczka muskał jego szyję, przez co Louis troszeczkę drgał. Ale nie z tego że się bał, tylko że mu się to podobało.
- Hej, lokowaty. Co się stało? - zapytał.
- Nic się nie stało, a co miałoby się stać. - odpowiedział z uśmiechem na ustach chłopak.
- N..nie wiem. Bo taki leżałeś skulony na łóżku, nie tak jak zawsze. 
- Chciałem sprawdzić jaka będzie twoja reakcja. - odparł.
- No wiesz ty co... Wstydziłbyś się Harold. - powiedział i w "obrażalskim stylu" odwrócił się do niego plecami.
- No Louis weź... Nie bądź taki...
- Nikt nie ma prawa do mnie się odezwać, dopóki na to nie zezwolę. - odparł "poważnie".
- Cóż, w takim razie do zobaczenia.
- Żegnam.

Takim oto sposobem Harry i Louis "pokłócili się". Jeżeli można tak to nazwać.
Harry poszedł do salonu, a Louis został w sypialni.
"Pokłócone małżeństwo". Idealne określenie? Chyba nie. 

***
Na zegarze wybiła północ. Louis i Harry nadal są "pokłóceni". Z salonu dobiega tylko cichy odgłos telewizora. Tomlinson, a teraz raczej Styles, postanowił pójść i go wyłączyć, a Harry'ego przenieść na rękach do sypialni.
Na palcach "wkradł się" do sypialni, biorąc pilota i przyciskając przycisk wyłączył telewizor. 
Harry'ego wziął delikatnie na ręce i przeniósł do sypialni. Dzięki Bogu go nie zbudził. 
Ostrożnie położył go po lewej stronie łóżka - po tej stronie, po której zawsze spał Louis.
Przykrył go białą kołdrą, którą lekko uniósł by sam się pod nią wsunąć.
Leżał jeszcze chwilę wpatrując się w loczka, który słodko spał i wsłuchiwał się w jego ciche pochrapywania. W końcu oboje smacznie spali.

***
Harry obudził się wyjątkowo wcześnie. Zauważył Louisa, który wtulał się w jego szyję. Cudowny widok. Harry tylko objął go delikatnie ręką, a to wystarczyło, by Louis się obudził.

- Boże przepraszam, obudziłem cię? - zapytał loczek.
- Co? Nie, nie obudziłeś mnie. - odparł. - Co już zgoda?
- Tak, zgoda. - powiedział po czym mocno objął swoimi rękoma talię Louisa. - Ja tam nie umiem się na ciebie gniewać. - dodał składając krótki pocałunek na jego czole.
- Ja na ciebie tym bardziej. Jesteś moim całym światem. Sensem życia. Nie potrafiłbym żyć bez ciebie, dziękuję Bogu że cię poznałem. Ty po prostu sprawiasz że dzień staje się lepszy, że wszystko dookoła nas nabiera kolorów. Harry, ty po prostu jesteś moją taką tęczą. Takim moim oczkiem w głowie. Kocham cię, Harry. - powiedział.
- Je...jejku Louis. Nie wiedziałem, że ty umiesz układać takie przemówienia! - krzyknął. Może krzyknął to złe określenie, ale powiedział z entuzjazmem, po czym zaśmiał się. - Louis, ja też cię kocham. Gdyby ciebie nie było w moim życiu, prawdopodobnie byłbym teraz jakimś nudnym, grubym facetem. To ty sprawiasz, że czuję motylki w brzuchu, jesteś dla mnie kimś więcej niż mężem... Kochającym, wspaniałym, najlepszym na świecie mężem. Jesteś moim życiem. Kocham cię Louis. Pamiętaj. - oznajmił z dumą H. Widać było po jego minie że czuł się wtedy taki dumny ze swojej wypowiedzi. Typowy Harry.
- A przytulisz mnie chociaż? - zapytał
-Och, oczywiście słonko. - powiedział po czym zatonął w ramionach starszego. Było mu wtedy tak przyjemnie, jak nigdy dotąd. Uwielbiał gdy przytulał się tak z Louisem, gdy mówili sobie miłe słówka. To był taki "słaby punkt" Harry'ego. Szalał za tym, wręcz to ubóstwiał.
Po paru minutach obściskiwania się, Louis w końcu się odezwał:
- Kochanie, nie chcę nic mówić, ale musimy się zbierać. Mamy próbę. - powiedział z westchnięciem.
- Och... To trochę, smutno...- dodał H.
- Tak wiem słońce, ale pora się zbierać ! - wyrzucił ręce ku górze.
- Co ty robisz? - zaśmiał się Harry. - Zgłupiałeś, czy coś?
- Tylko oznajmiam, że - powiedział - pora się zbierać ! - i znowu zrobił to co za poprzednim razem.
- Dobra, dobra. Panie "pora się zbierać" proszę iść zrobić śniadanie. Bo jestem głodny !
- Ej ! A co ty swoich rąk nie masz? - krzyknął Lou.
- Wiesz. Zazwyczaj w prawdziwym małżeństwie jest tak, że śniadanie przynosi się małżonkowi do łó...- nie zdążył dokończyć.
- Ach, zamknij się już i idź lepiej pod prysznic. A ja pójdę zrobić coś szanownemu głodomorowi do jedzenia, bo się tutaj wygłodzisz.
- Och już bez przesady Louis. Codziennie dajesz mi tonę słodyczy i ty myślisz że ja umrę z głodu?
- Dobra odczep się już i idź się obmyć trochę Harry.

Harry poszedł pod prysznic, a Louis do kuchni. Słychać było tylko lejącą się wodę.

- Harry! Co chcesz zjeść ! - krzyknął Louis.
- Obojętnie co! Byle jadalne ! - odparł Harry.

2 komentarze:

  1. Aww <3 kocham kocham kocham 😍. Ja chce już następny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na next jestem z tb od samego poczatku love

    OdpowiedzUsuń