- Mamo? - powiedział Harry.
- Oooo cześć synku! Co u ciebie? - powiedziała Anne.
- U mnie dobrze. Mamo posłuchaj. Czy... czy ja mam brata?
- Co?! Kto ci takich bzdur naopowiadał!
- Bo przyszedł do mojego domu jakiś mężczyzna i mówił że nazywa się Michael Styles.
- I co?
- I on mówił że jest moim bratem, że jak on był mały to ty go porzuciłaś... Czy to prawda?
- Ugh... Tak synku. To prawda..
- Nie wierzę! Jak mogłaś mi to zrobić! Tyle lat żyłem w kłamstwie! Nienawidzę cię!
- Harry zaczekaj! Daj mi wszystko wyjaśnić! Proszę!
Anne nie zdążyła złożyć wyjaśnień. Harry za szybko się rozłączył.
Zrozpaczony tą wiadomością loczek poszedł do swojego pokoju, wziął nóż.
- Czemu to ja zawsze muszę być ten najgorszy! Dlaczego ja ?!
Podwinął rękaw od koszuli, już przykładał nóż do swojej ręki, lecz w tym momencie do pokoju wszedł Louis.
- Stój! Co ty robisz! - krzyknął.
- A nie widzisz?!
- Przestań! Nie chcę cię stracić!
- I co z tego...
Wtedy Harry'emu nóż wypadł z dłoni prosto na nogę swoim ostrzem.
- Auuuuuuu!!! Louis pomóż!! To boli !!!
- Kochanie co się stało?!
- Nóż wbił mi się w nogę!!!
- Dobrze, chodź zaniosę cię do samochodu i pojedziemy do szpitala, chodź.
Louis zaniósł Harry'ego do samochodu i razem pojechali na izbę przyjęć.
- Proszę zawieźć tego pana na oddział chirurgiczny, będziemy zszywać. - powiedział lekarz.
- A czy to będzie bolało panie doktorze? - powiedział Harry.
- Na początku. Ale damy panu zastrzyk znieczulający.
- No dobrze.
- Przepraszam ale musi pan tu zostać.
- Co? Ale dlaczego.... No dobrze - powiedział Louis.
- Kocham cię. - szepnął Louis.
- Ja ciebie też. - odpowiedział Loczek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz