poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 16

- Harry! Harry! Gdzie jesteś!!!- krzyczał Louis.

Nagle usłyszał dźwięki policyjnych syren. Policja zatrzymała się niedaleko.

- Kurcze coś się stało, lepiej pójdę sprawdzić.

Louis znalazł radiowozy. Stały w ciemnym zaułku.

- Chwila! Tam są dwie osoby...

Louis podszedł do taśmy policyjnej. Zobaczył że leży tam jego pobity chłopak, a obok niego drugi ( również pobity) nastolatek.

- Harry!! Harry!! Coś ty znowu narobił!!! - krzyknął zrozpaczony Louis i próbował przedrzeć się do loczka.

- Przepraszam ale nie może pan tam wejść - oznajmił policjant.

- Dlaczego?! Niech pan mi powie dlaczego!

- Takie są procedury.

Wtedy Louis odszedł na bok i zadzwonił do Liama.

- Li..li...Liam ...

- Co się stało? Dlaczego jest tak głośno?

- Bo jest afera, i zgadnij kto w tym uczestniczył...

- No nie nie wierzę. Justin Bieber tam jest?!

- Jaki Justin ! Harry'ego pobili!

- CO?! Nie żartuj proszę cię bo na żarty nie mam dziś ochoty.

- A myślisz że ja mam?! Boże ile tu karetek, policji wszystkiego! Jak myślisz pobili się nawzajem?

- A ten drugi to kto?

- Jakiś nastolatek.

- Jakoś trudno mi wierzyć, że nastolatek tak pobiłby Harry'ego. Może ktoś na nich napadł?

- Może, nie wiem. Dobra kończę lekarz mnie woła.

Louis w tym momencie podszedł do lekarza.

- Tak panie doktorze?
- A więc pan jest przyjacielem ofiary tak?
- Ofiary?!
- Znaczy się poszkodowanego.
- Tak jestem, czy wyjdzie z tego?
- Wyjść to wyjdzie, ale obawiam się że nie będzie mógł chodzić.
- Jak to?
- Ma uszkodzony rdzeń kręgowy, jeżeli operacja się powiedzie wszystko będzie dobrze, a jeżeli nie to sam pan wie...
- Tak rozumiem... Mógłbym z wami jechać?
- Przepisy tego zabraniają ale dla pana zrobię wyjątek, proszę wsiadać.

Dzielnica Gladstone Gardens, godzina 13.47. Szpital.

- Dobrze zabieramy pana na salę operacyjną. - powiedział lekarz.
- Dobrze.

Wtedy zobaczył płaczącego przed salą Louisa.

- Mógłby pan nas zostawić samych na chwilę? Proszę.
- Dobrze, ale tylko na chwilę.

Louis podszedł do Harry'ego.

- Dlaczego płaczesz? - zapytał Harry.
- To przez ciebie...
- A co ja ci zrobiłem?
- Nie pamiętasz jak chwyciłeś mnie za gardło i groziłeś?
- Co? Nie to na pewno nie prawda.
- Jak nie prawda... I zobacz dobrze mówiłem że ćpałeś!
- Boże tak mi przykro, byłem taki głupi....
- Tak wiem że byłeś głupi.. Teraz zobacz co robią narkotyki!
- Wiem i widzę... po co ja je brałem... - powiedział i się rozpłakał.
- Nie masz czego płakać...
- Mam . Ja wiedziałem...
- Co wiedziałeś?
- Ja wiedziałem że ty mnie za to znienawidzisz
- To nie prawda, kochanie!
- To wszystko prawda!
- Kocham cię nadal! Kochałem i kochać będę!
- Ale na prawdę?
- Na prawdę kotku!
- Obiecujesz?
- Obiecuję.
- Nie zostawisz mnie nigdy?
- Nie zostawię. Słowo.

Wtedy do Harry'ego przyszedł lekarz i zawiózł go na blok operacyjny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz