Louis zadzwonił do Nialla, Zayna i Liama.
- Harry jest w szpitalu...- powiedział Lou.
- Co?! Jak to?! Co mu się stało?!
- Nałykał się jakiś tabletek... Nie wiadomo czy przeżyje.
- Boże.... Zaraz tam będziemy.
- Nie przyjeżdżajcie, i tak tam nie wejdziecie. Chyba że jutro...
- Dobrze, ale o wszystkim masz nas powiadamiać!
- Dobrze, dobrze.
Rozłączyli się.
Louis wrócił już do domu. Od razu położył się na łóżku i zasnął.
* Następnego dnia*
Louis od razu po przebudzeniu pojechał do szpitala.
- Doktorze! Co z nim?- krzyknął Lou.
- Cóż, przykro mi...- powiedział doktor. - Może pan wejść się z nim pożegnać.
Louis z wielkim płaczem wszedł na salę Harry'ego.
Nadal nie mógł uwierzyć w to co się stało.
Zadzwonił po chłopaków, a oni natychmiast przyjechali się z nim pożegnać.
Wszyscy byli zrozpaczeni.
Gdy Liam, Zayn I Niall wyszli z sali, Louis pocałował loczka w policzek mówiąc:
Zawsze będziesz w moim sercu...
Wtedy stało się coś nieprawdopodobnego. Po pocałunku Louisa serce Harry'ego zaczęło bić.
Otworzył oczy.
Louis płakał ze szczęścia.
Zawołał lekarza prowadzącego.
- Doktorze! On żyje!
- Faktycznie ma pan rację!
- Tak się cieszę!
Louis wybiegł na korytarz by zawołać chłopców.
- Chłopcy! Harry żyje!!!
- Co? - powiedział Zayn.
- On żyje!
- Jak ty to zrobiłeś?!- krzyknął ze szczęścia Liam.
- Eeeee... Yyyyyy. Po prostu no ten... Moja łza spadła na jego czoło! - skłamał Louis.
- No bracie! Ty to jesteś uzdrowiciel ! - krzyknął Niall.
Rozweseleni chłopcy poszli na obiad do restauracji i tego dnia nie wrócili już do szpitala.
Bomba :)
OdpowiedzUsuń