Harry'ego nadal nie wywieźli z operacji.
Do szpitala przyjechał Niall.
- Stary i co z nim? - zapytał Horan.
- Nie wiem, jeszcze chyba nie skończyła się operacja...
- Mam nadzieję że wszystko pójdzie dobrze...
- Ja też..
Minęła kolejna godzina. W końcu na korytarz wychodzi lekarz.
- Doktorze co z nim?
- Cóż... Wszystko poszło dobrze... Myślę że pana przyjaciel będzie mógł chodzić.
- Nie wiem jak panu dziękować! - powiedział Louis.
- Proszę, może pan do niego wejść.
Harry nadal nie odzyskał przytomności...
- Ohh kochany, coś ty narobił...- szepnął i położył dłoń na jego czole.
Wtedy Harry po woli zaczął odzyskiwać przytomność.
- Doktorze! - krzyknął Lou.
- Tak?
- Harry się obudził.
- To bardzo dobrze. Jeżeli pan chce może pan tu jeszcze zostać.
- Dziękuję.
- I widzisz co narobiłeś...- powiedział Louis patrząc mu głęboko w oczy.
- Przepraszam, ja nie chciałem....
- Nikt nie chciał Harry, nikt nie chciał..
- Dlaczego ja jestem tak głupi...
- Nie mów tak... Teraz zobacz wyjrzyj przez okno. Widzisz?
- O matko, to znowu oni...
- Właśnie... Zaraz zaczną wchodzić oknami, jak te zombie...
- Przestań...- zaśmiał się loczek.
- To jak? Między nami, spoko?
- Oczywiście kochanie.
-Kocham cię. - powiedział Harry.
- Ja ciebie też...- odpowiedział Louis.
Harry zaś rozpłakał się a Louis jak to Louis, próbuje go pocieszyć...
Dziękuję ci że jesteś- powiedział Harry.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz