Po 2 godzinach Harry wrócił do domu.
- I co? Wszystko dobrze? - zapytał Louis.
- Tak. Na razie dobrze . Popytali i mogłem wyjść.
- Widzisz? Nie było się czego bać kochanie.
- Kocham cię wiesz Louis?
- Wiem. Ja ciebie też.
Wypili razem lampkę wina i położyli się do łóżka.
*Następnego dnia*
Jest 8.37 rano.
- Wesołych walentynek kochanie! - krzyczy Louis.
Harry nie odpowiada.
- Kochanie? Słyszysz!?
Harry nadal nie zareagował.
Louis przeszedł na stronę Harry'ego.
Zobaczył tylko porozrzucane na podłodze różne tabletki.
- Harry?! Coś ty narobił! - krzyknął.
Rozpłakał się i pobiegł zadzwonić na pogotowie.
* 15 minut później*
Harry jest już w szpitalu.
- Doktorze co z nim?
- Cóż. Zrobiliśmy mu płukanie żołądka, ale nadal nie jest lepiej. Następna doba będzie decydująca.
Tymczasem Louis z płaczem wybiegł ze szpitala
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz