*jest 10.30*
Harry'ego nie ma nadal. Minęły 3 godziny. Ktoś zadzwonił do drzwi.
To był Niall trzymający H.
- Niall?! Co ty tu robisz?! - krzyknął Lou.
- Przyprowadziłem do Ciebie Harry'ego! - odpowiedział.
- Że co ?! Gdzie on był!
- Leżał na ławce w sąsiedniej dzielnicy.
- Nie wiem jak ci dziękować Niall!
- Spoko. Dobra to ja już spadam, muszę jeszcze załatwić jedną sprawę.
- Okej. Jeszcze raz dzięki.
Minęły kolejne 3 godziny. Harry powoli dochodził do siebie.
- Jak się czujesz kochanie? - spytał Louis.
- Ohhhh... Strasznie boli mnie głowa i ogólnie źle się czuję. - odpowiedział.
- Może zadzwonić po lekarza?
- Nie trzeba.
- Pamiętaj, że zrobię dla ciebie wszystko.
- Nie musisz robić wszystkiego...
- Jak to?
- Louis, tylko mnie kochaj.
Louis wzruszył się do łez.
Poszedł zrobić herbatę dla Harry'ego i położyli się razem do łóżka. Zasnęli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz