poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 5

- I co? - powiedział loczek.
- Liam powiedział, że wszystko przez nas odwołali.
- Jejku...

Ktoś zadzwonił do drzwi. Louis poszedł otworzyć.

To była policja.

- Dzień dobry. Mogę w czymś pomóc? - zapytał wystraszony Louis.
- Witam. Czy zastałem pana Harry'ego Styles'a?- powiedział policjant.
- Tak za chwilę go zawołam.
- Harry?! Ktoś do ciebie!!

Harry przyszedł pod drzwi.

- Mogę w czymś pomóc? - zapytał H.
- Jest pan aresztowany pod zarzutem zabójstwa pani Stelli Benson. - powiedział policjant.
- Że co? Ja jestem niewinny!
- Opowie pan o tym na komendzie, proszę z nami do radiowozu.
- Dobrze tylko pójdę się ubiorę.

Minęło 20 minut. Harry nadal nie wrócił.

- Może pójdę sprawdzić co tam się dzieje.
- Dobrze. - powiedział policjant.

Louis poszedł na górę sprawdzić co się dzieje.

- Harry? Czemu nie schodzisz? I tak się od tego nie wywiniesz.
- Ale ja jestem niewinny!
- Wiem, że nie jesteś winny. Pojedziesz na komendę, wszystko wyjaśnisz i wrócisz do domu. Będzie dobrze! Na prawdę!
- No dobrze, ale to tylko ze względu na to że cię kocham.
Pocałowali się i zeszli na dół do policjanta.

- Już jest, nie mógł znaleźć spodni - powiedział Lou.
- Będę tęsknić! - szepnął Harry i wszedł z policjantami do radiowozu.

* Na komendzie*

- A więc. Gdzie pan był 11 lutego o godzinie 23.30.
- Szlajałem się po mieście panie komendancie.
- Dobrze. Na jakiej był pan dzielnicy?
- Na Heathrow, niedaleko mojej dzielnicy.
- Dobrze. Czy znał pan Stellę Benson?
- Kiedyś się razem uczyliśmy w jednej klasie, nie widziałem jej od lat.
- Dobrze to na razie tyle . W razie potrzeby skontaktujemy się z panem.
- Dobrze dziękuję. Do widzenia.
- Do zobaczenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz