poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 12

Louis zaczął się niecierpliwić. Postanowił pójść pod salę zabiegową.

- Doktorze mamy krwotok! - krzyknęła pielęgniarka.
- Cholera! 2 mg soli! - krzyknął lekarz.

- Harry... Nie odchodź proszę..- powiedział Louis i przyłożył rękę do szyby- proszę...

*20 minut później*

- Doktorze, wszystko z nim w porządku? - zapytał Lou.
- Tak. Na szczęście udało się nam opanować krwotok. Za chwilę pan Styles będzie mógł wrócić do domu.
- Dziękuję panu.
- Ależ nie ma za co.

*10 minut później*

Harry wyszedł już ze szpitala. Wsiedli z Louisem do samochodu i pojechali z powrotem do swojego domu.
Pół godziny później byli już na miejscu.

- Dlaczego chciałeś to zrobić? - powiedział Louis.
- A dlaczego mnie przed tym powstrzymałeś?
- Bo cię kocham, nie chciałbym cię stracić...
- Kochanie? Musimy iść...- powiedział Harry.
- Gdzie i po co?
- Mamy wywiad dla VEVO LIFT
- Faktycznie... Szkoda że musimy się przed nimi ukrywać...
- Wielka szkoda, wielka..

Godzinę później cały zespół zebrał się w studio.

- Jak tam wasza sytuacja w zespole? - spytała reporterka
- Dobrze, bardzo dobrze. Na razie nie am żadnych napięć. - odpowiedział Niall.
- A jak tamu Ciebie, Harry? Wszystko już dobrze?
- Tak, jak na razie dobrze...- odpowiedział zakłopotany.
- Ostatnio media głoszą o związku Louisa i Harry'ego, nazywają to Larry Stylinson. To prawda? Jesteście razem?
- Nie nie jesteśmy... - odpowiedział Louis i spuścił głowę w dół.
- Jesteśmy bardzo bliskimi przyjaciółmi. - dodał loczek.
- Niall, Liam, Zayn? Jak to oceniacie?
- Nie, oni na 100 % nie są parą. Są po prostu przyjaciółmi, dobrymi przyjaciółmi - powiedzieli.
- Dobrze to byłoby chyba na tyle, dziękuję wam za poświęcony dla mnie czas.
- My też dziękujemy.

Wszyscy wyszli ze studia, tylko nie Louis.

- Gdzie on jest? - pomyślał Harry.- Louis! Louis!
- Idę idę!

Potem wszyscy pojechali do swoich mieszkań.

Louis poszedł zrobić Harry'emu coś do jedzenia.
Wszedł do sypialni i zastał zapłakanego Harry'ego.

-Dlaczego płaczesz? - spytał.
- Czasem po prostu nie mam siły...
- Do czego?
- Do wszystkiego...
- Jak to?
- Czasem nie ma nikogo kto mógłby posiedzieć ze mną i mnie przytulić...
- Przecież masz mnie. - powiedział Lou
- Właśnie mam Ciebie, tylko Ciebie...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz