- Co go ugryzło? Skąd u niego te nerwy? Przecież to taki spokojny chłopiec... - powiedział Louis.
- J*************** Znowu! - krzyczał Harry.
Louis szybko pobiegł zobaczyć co się dzieje.
Okazało się że to Harry otwierał szufladę, a ona ciągle wypadała.
- Co ty znowu robisz?! - krzyknął rozwścieczony Louis.
- Szufladę naprawiam nie widać?!
- Harry, opowiedz mi, co Ci jest...
- A ciebie to powinno G**** obchodzić Louis wiesz?!
- No widzisz, chyba trochę powinno, skoro jesteśmy parą.
- A może już nie jesteśmy co?!
- Harry o czym ty w ogóle mówisz!
- Co ty myślisz że jestem taki głupi?
- Nie rozumiem...
- Myślisz że nie widziałem jak całowałeś się z nią?!
- Z nią znaczy z kim, Harry!
- Z Eleanor!
- Nie wiem o czym ty w ogóle mówisz!
Wtedy Harry podszedł do Louisa i chwycił go za gardło mówiąc:
- Słuchaj, jeszcze raz mnie okłamiesz a pożałujesz jasne?!
- Harry ty coś brałeś!
- A jeśli nawet, to nie twój interes!
- Zobaczymy... - szepnął L.
Louis zszedł na dół, by zadzwonić do Liama.
- Halo? Liam?
- No hej co chcesz?
- Słuchaj, Harry się chyba czegoś naćpał...
- Co?!
- To co słyszałeś
- Ale że on?
- No właśnie! Posłuchaj, nie słyszałeś najlepszego.
- No mów!
- Mówił że widział jak całowałem się z El!
- Nie gadaj!
- No a to jeszcze lepsze!
- Ale co?
- Jak podszedł, chwycił mnie za gardło i zaczął mi grozić!
- Matko... To straszne.
- I tak wiem że nic by mi nie zrobił...
- A jeśli by zrobił?
- Na pewno nie, dobra kończę już. Cześć.
- No cześć, powodzenia.
Po około 2 godzinach Harry wyszedł z domu.
- Dokąd idziesz? - spytał Louis.
- Tam gdzie ciebie nie ma!
- Dobrze to idź! Powodzenia...- szepnął Louis i spojrzał na Harry'ego.
Loczek wyszedł z domu trzaskając drzwiami.
Louis jak najszybciej pobiegł do sypialni sprawdzić jego szufladę.
Nie zobaczył tam nic podejrzanego.
Lecz pod jego bielizną znalazł woreczek z jakimś proszkiem.
- Wiedziałem że on coś brał! - powiedział. - ciekawe co to jest..O jest jakiś napis!
Louis próbował odczytać napis i w końcu mu się udało.
- Amfetamina. No nie.. Ciekawe ile on musiał tego wziąć.. O nie ona jest niebezpieczna! Może mu się coś stać! Lepiej pójdę go poszukać! - krzyknął i wybiegł z domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz